IVRP.pl Strona Główna IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Hegemon
Czw 07 Sty, 2010 15:53
Smutne wrażenia wigilijne z "cywilizowanego" Zacho
Autor Wiadomość
porciak 
przewodniczący koła


Dołączył: 18 Sty 2006
Posty: 531
Skąd: Porto
Wysłany: Pon 25 Gru, 2006 12:05   Smutne wrażenia wigilijne z "cywilizowanego" Zacho

Porto ( miasto w katolickiej Portugalii, z ok. 1 mln mieszkańców ), 24..12.2006, godzina 24.00 - pasterka. Jedziemy na poszukiwanie otwartego kościoła: głowny kościół w mieście ( katedra Se ) zamknięta, główny kościół w dzielnicy Foz - zamknięty, kościoły w centrum Ribeira, Massarelos, Gaia - wszystko zamknięte. W końcu o 24.20 znajdujemy otwarty kościół w Miragaia.
Ksiądz, jeden ministrant, 5 sióstr zakonnych i .....10 osób. Zamiast radością powiało smiercią - tak to objawy śmieci narodu portugalskiego: laicyzacja, pogoń za pięniędzmi, 90% czasu wolnego spędzane jest w centrach handlowych i jednocześnie ten wszechobecny i oczywisty na każdym kroku dla obcokrajowców debilizm portugalskiego narodu: 15% analfabetów w kraju, 18% dzieci nie kończy szkoły podstawowej, 70% społeczeństwa nie zna historii, nie zna swoich korzeni. Dzieci nie chodzą na religię a zeszłoroczne egzaminy z matematyki ( gimnazjum ) oblało 95 % ucznów. Od lat nie ma żadnych inwestycji w zakresie nowych technologii, a ostatnia fabryka samochodowa ( Ople ) właśnie została zamknięta.
A jak powiedział jeden z największych współczenych polskich pisarzy: "Naród, który zapomni o swoich korzeniach i historii przestaje istnieć".

Apeluję więc do wszystkich Polaków: proszę nie dopuśćcie, aby podobnie stało się w Polsce.

Załączam zdjęcie z portugalskiej pasterki z pustymi ławkami a.d.2006. :cry:
.
_________________
http://photoandtravels.blogspot.com/

Blog kulinarny mojej żony: http://www.kuchnianadatlantykiem.com/
 
 
emel61 
członek zarządu organizacji powiatowej


Wiek: 59
Dołączył: 22 Mar 2006
Posty: 924
Skąd: z Prus
Wysłany: Pon 25 Gru, 2006 12:34   

Bardzo to przygnębiające.
Az się nie chce wierzyć. Mnie Portugalia kojarzyła się zawsze z religijnością, wielkimi odkrywacami i mądrymi ludżmi.

Widząc takie zdjęcia i czytając o przyczynach takich widoków warto się zastanowić nad tym czy tak jak prowokacyjnie napisał włoski dziennikarz nie zlikwidować dni wolnych w Święta Bożego Narodzenia.
Święta tak ważne dla chrześcijan zostały zawłaszczone przez komercję i ludzi, dla których Boże Narodzenie kojarzy się tylko i wyłącznie ze zwiększoną sprzedażą.
_________________
Miała być demokracja, a tu każdy wygaduje co chce! - L. Wałęsa
 
 
KrzysztofP 
członek zarządu koła


Wiek: 43
Dołączył: 30 Wrz 2003
Posty: 396
Skąd: Festung Europa
Wysłany: Pon 25 Gru, 2006 12:42   

No to dla równowagi: Płn-Zach. Niemcy, Westfalia: dość spory kościół w 80tysięcznym miescie co tydzień w niedziele o 18 dobrze zapełniony (o 12 nigdy nie byłem). Niestety o pasterce nie moge powiedziec nic, bo nie bylem :oops:
 
 
 
Budyń 
członek władz wojewódzkich


Wiek: 41
Dołączył: 07 Paź 2006
Posty: 2571
Wysłany: Pon 25 Gru, 2006 20:28   

mnie też pierwszy post i zaskoczył, i przygnębił. Jakoś dotąd nie interesowałem się zbytnio Portugalią, ale gdyb7ym przeczytał ten opis bez informacji o jakim kraju mowa, na pewno bym nie zgadł
_________________
napisane:
http://niepoprawni.pl/blogs/budyn78

wykrzyczane:
http://spiritof84.pl
 
 
Hegemon 
Beczkowóz


Pomógł: 2 razy
Wiek: 44
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 11979
Skąd: z głupia frant
Wysłany: Pon 25 Gru, 2006 20:42   

Hmm, a czy moglibyście mości Porciaku określić, czy obecna mizerna kondycja duchowa społeczeństwa portugalskiego to zjawisko typowe dla ostatnich lat, czy też jej korzenie tkwią gdzieś głębiej?
_________________
Его Высокопревосходительство
 
 
Błotniak z Bronnej Góry
zwykły członek, płacący składki


Dołączył: 12 Lis 2006
Posty: 278
Skąd: Z gwiazdki tej...
Wysłany: Pon 25 Gru, 2006 21:08   PASTERKA W PORTUGALII

Kiedy patrzę na to zdjęcie, mam wrażenie, że zostało ono zrobione w ciągu dnia.
Nie chcę negować zasadniczego przesłania, które zdaje mi się zgodne z rzeczywistością, ale poparte jest ono fałszerskim obrazem.
Chyba, że Portugalczycy udają się na Pasterkę w samo południe!
_________________
VIVERE NON EST NECESSE, NAVIGARE NECESSE EST.
Ostatnio zmieniony przez Błotniak z Bronnej Góry Wto 26 Gru, 2006 10:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
porciak 
przewodniczący koła


Dołączył: 18 Sty 2006
Posty: 531
Skąd: Porto
Wysłany: Pon 25 Gru, 2006 21:57   

Zdjęcie podkręciłem PaintShop Pro, było ciemno, ale oto drugie , mniej udane.


oto link do naszego forum portugalskiego.....niedowiarkowe Judasze :grin: przeczytajcie inne posty ludzi tam mieszkajacych o Portugalii o chodzeniu do Kościoła i o "zwyczajach świątecznych ".
http://www.portugalia-onl...&id=917&catid=7
_________________
http://photoandtravels.blogspot.com/

Blog kulinarny mojej żony: http://www.kuchnianadatlantykiem.com/
 
 
KrzysztofP 
członek zarządu koła


Wiek: 43
Dołączył: 30 Wrz 2003
Posty: 396
Skąd: Festung Europa
Wysłany: Pon 25 Gru, 2006 22:30   

No rzeczywiście, nastrój świąteczny. Super.
 
 
 
Wojtek K 
sekretarz zarządu organizacji powiatowej


Wiek: 52
Dołączył: 07 Lip 2006
Posty: 1535
Skąd: czasowo z podziemia
Wysłany: Pon 25 Gru, 2006 23:44   

Przykre to co nam opisales Porciaku - ja ku memu zaskoczeniu przezylem zupelnie cos innego. Owszem - nie byla to Pasterka, ale podczas mszy Bozonarodzeniowej dla dzieci o godzinie 16-tej musielismy stac w nawie bocznej mimo iz przyjechalismy ok. 15.40.
Podobnie jak Krzysztof mieszkam w Polnocnej Nadrenii-Westfalii.
Dzisiaj o godzinie 10.00 bylo juz luzniej ale kosiol nie byl pusty.
Jesli chodzi o ludzi, ktorzy probuja nas tu prowokowac - pomodlmy sie aby Pan Bog dal im wiecej rozumu i sciagnal bielmo z oczu...
Lamie sie z Wami wszystkimi oplatkiem i pozdrawiam serdecznie.

PS
Jeszcze cos dorzuce - wczoraj rano slyszalem w TV przytoczone jedno z przyslow dalekowschodnich (moze nie doslownie to przekaze ale sens jest wazny):
Medrzec wskazuje palcem na gwiazdy a glupcy patrza na palec.
 
 
porciak 
przewodniczący koła


Dołączył: 18 Sty 2006
Posty: 531
Skąd: Porto
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 00:07   Re: PASTERKA W PORTUGALI

Jeżeli kogoś uraziłem, to niechcący i przepraszam.
Jestem tylko gościem na tym forum i nie chce nikogo prowokować.

Rozumiem jednak, że jest to poważne forum i niezwykło się kwestojonować prawdziwości czyjiś zdjęć

Blotniak napisał/a:
Kiedy patrzę na to zdjęcie, mam wrażenie, że zostało ono zrobione w ciągu dnia.
Nie chcę negować zasadniczego przesłania, które zdaje mi się zgodne z rzeczywistością, ale poparte jest ono fałszerskim obrazem.
Chyba, że Portugalczycy udają się na Pasterkę w samo południe!




Przez kilka lat na emigracji doświadczyłem już kilku złośliwych uwag w stylu DOCENTa. Zwykle są to sfrustrowani młodzi menażerowie ( sprzedawcy ) pracujący dla dużych firm, którzy kilka razy w roku wyjeżdżają na szkolenia na zachód Europy. Zwykle po kilku takich wyjazdach wydaje im się, że wszystko........
_________________
http://photoandtravels.blogspot.com/

Blog kulinarny mojej żony: http://www.kuchnianadatlantykiem.com/
 
 
porciak 
przewodniczący koła


Dołączył: 18 Sty 2006
Posty: 531
Skąd: Porto
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 00:17   

Zwierzak napisał/a:
Hmm, a czy moglibyście mości Porciaku określić, czy obecna mizerna kondycja duchowa społeczeństwa portugalskiego to zjawisko typowe dla ostatnich lat, czy też jej korzenie tkwią gdzieś głębiej?



hmmmm, nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Raczej obserwatorem pewnego zjawiska. Z tego co wiem to część duchowieństwa portugalskiego Koscioła Katolickiego zaangażowana była w obronie powojennej pseudo-"dyktatury" Salazara.
Potem przyszła Unia z bilionami Escudo ( dawny pieniądz w Portugalii ) pomocy, naród sie wzbogacił i tak MAMONA została królem, detronizując Prawdziwego Boga. Portugalia nie ma wielu momentów glorii w swojej historii ( oczywiście oprócz wielkiech odkryć geograficznych ), więc nowa-moda i nowo-bogackość łatwo się tutaj przyjęły.
_________________
http://photoandtravels.blogspot.com/

Blog kulinarny mojej żony: http://www.kuchnianadatlantykiem.com/
 
 
optimus 
zwykły członek partii


Dołączył: 13 Maj 2006
Posty: 143
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 03:07   

A ja pomyślałem, że walnę krótki przegląd historii politycznej Portugalii, co może nam ukazać pewne procesy, jakie zachodzą w tym kraju, w znacznym stopniu zbliżone do tego, co działo się w RP przed 2005 rokiem:

Do 1974 roku w Portugalii panował arcykatolicki salazaryzm. W 1974 grupa zblazowanych oficerów
w sojuszu z socjalistami i komunistami obaliła ów ustrój (tzw. rewolucja goździków) i wprowadziła
na jego miejsce "demokrację". Aby jednak lepiej oddać stan polityki portugalskiej, warto
przyjrzeć się umieszczonym na wikipedii biogramom premierów tego kraju po 1974 roku. Da nam
to pewien klarowny obraz portugalskiej "demokracji":

***

Rewolucja goździków - wojskowy zamach stanu w Portugalii przeprowadzony 25 kwietnia 1974 przez grupę oficerów zorganizowanych w Ruchu Sił Zbrojnych w celu obalenia systemu autorytarnej dyktatury następcy Antonio Salazara - Marcelo Caetano. Na czele Junty Ocalenia Narodowego stanął gen. António de Spínola a premierem został Vasco Gonçalves. Wydarzenia te zapoczątkowały proces demokratyzacji systemu politycznego w tym kraju.

Nazwa pochodzi stąd, że zamach stanu odbył się w sposób bezkrwawy, a żołnierzom w lufy karabinów zatykano goździki.

http://pl.wikipedia.org/w...5%BAdzik%C3%B3w

***

Vasco dos Santos Gonçalves (ur. 3 maja 1921 w Lizbonie, zm. 11 czerwca 2005), polityk portugalski, pułkownik, premier Portugalii w latach 1974-1975.

Był jednym z przywódców ruchu młodych oficerów Movimento das Forças Armadas, który przejął władzę 25 kwietnia 1974 (rewolucja goździków). Od 18 lipca 1974 stał na czele tymczasowego rządu wojskowego (wspieranego przez socjalistów), przeprowadził reformy gospodarcze, w tym upaństwowienie banków i towarzystw ubezpieczeniowych. Pełnił funkcję premiera do 19 września 1975.

LINK: http://pl.wikipedia.org/w..._Gon%C3%A7alves

--> no cóż... Reformy gospodarcze polegające na nacjonalizacji (czytaj: kradzieży) banków i innych przedsiębiorstw... cóż za zbawienie dla gospodarki!

***

Mário Alberto Nobre Lopes Soares (ur. 7 grudnia 1924 roku w Lizbonie) - portugalski polityk, syn João Lopes Soares, nauczyciela, antyfaszysty, który był księdzem katolickim zanim poślubił Elisę Nobre, matkę Mário Soaresa.

W czasach studenckich, członek partii komunistycznej. Wielokrotnie aresztowany przez tajną policję PIDE (m.in. w latach: 1946, 1949). Studiował historię, filozofię i prawo na Uniwersytecie w Lizbonie, a następnie został adwokatem.

W 1964 roku wspólnie z Franciszkiem Ramos da Costa oraz Manuelem Tito de Morais założył w Szwajcarii partię o nazwie Portugalska Akcja Socjalistyczna. Oficjalnie występując z partii komunistów portugalskich w roku 1951. Brał aktywny udział w kampanii prezydenckiej opozycjonisty, generała Humberto Delgado. W 1968 roku po ponownym aresztowaniu został osądzony i skazany na wygnanie. Przebywał na wyspie Św.Tomasza (San Tomé), we Włoszech, w Szwajcarii, oraz we Francji. Dnia 19 kwietnia 1973 roku Portugalska Akcja Socjalistyczna została przemianowana na Partię Socjalistyczną, a Soares został wybrany jej przewodniczącym. Do Portugalii powrócił po zwycięstwie Rewolucji goździkowej 25 kwietnia 1974 jako bohater. W latach 1976-78 oraz 1983-85 obejmował urząd Premiera Rządu Portugalii, a w latach 1986-1996 został wybrany na Prezydenta Portugalii (przez dwie kadencje).

Jako Prezydent Portugalii okazał się zwolennikiem częstych podróży zagranicznych. Posiada przezwisko: "Tłuste policzki" (Bochechas).

W styczniu 2006 jako 81-letni polityk, ponownie kandydował w wyborach prezydenckich, w których uzyskał 14,34% głosów.

LINK:http://pl.wikipedia.org/wiki/M%C3%A1rio_Soares

--> syn księdza, który porzucił Kościoł dla kobiety, do tego antyfaszysty (wszyscy wiemy, co ten termin tak naprawdę oznacza, zwłaszcza, że w Portugalii nigdy faszyzmu nie było). Sam zaś członek partii komunistycznych... Brawo! Autorytet!

***

Maria de Lourdes Ruivo da Silva Pintasilgo (18 stycznia 1930 - 10 lipca 2004), działaczka polityczna Portugalii, pierwsza kobieta-premier Portugalii.

Była z wykształcenia inżynierem chemikiem, absolwentą Wyższej Szkoły Technicznej w Lizbonie. Przez cały okres wieloletniej działalności publicznej nie należała do żadnej partii, bliska była środowiskom katolickim, reprezentując jednocześnie poglądy lewicowe. Aktywnie uczestniczyła w ruchu kobiecym, m.in. jako wiceprzewodnicząca Światowego Ruchu Kobiet Chrześcijańskich "Graal".

W latach 1971-1972 była członkiem delegacji portugalskiej przy ONZ, po rewolucji kwietniowej 1974 weszła do rządu, początkowo jako sekretarz stanu ds. społecznych, następnie minister ubezpieczeń społecznych (1974-1975). W latach 1975-1979 reprezentowała Portugalię w UNESCO. Od 1 sierpnia 1979 do 3 stycznia 1980 jako pierwsza kobieta w historii kraju sprawowała funkcję premiera. Objęła to stanowisko tymczasowo, po wymuszonej rezygnacji Carlosa Mota Pinto, i kierowała administracją państwową jedynie na czas do przedterminowych wyborów parlamentarnych (listopad 1979). Na początku stycznia 1980 przekazała urząd Francisco Sa Carneiro.

W 1986 była niezależną kandydatką w wyborach prezydenckich, wygranych przez Mario Soaresa. W latach 1987-1989 zasiadała w Parlamencie Europejskim. W kolejnych latach kontynuowała działalność w środowisku kobiecym i katolickim.

LINK: http://pl.wikipedia.org/w...rdes_Pintasilgo

--> Łączyła katolicyzm z poglądami lewicowymi... czy trzeba czegoś więcej? jej wiara bez wątpienia była bardzo głęboka - tak jak i Chiraca (dacie wiarę, że jest katolikiem?!! a jest!), do tego działa w "środowisku kobiecym" - no ciekawe co to za środowisko ;-P

***

Francisco Sá Carneiro (19 lipca 1934 w Porto - 4 grudnia 1980), polityk portugalski, premier Portugalii.

Ukończył wydział prawa Uniwersytetu w Lizbonie. Prowadził praktykę adwokacką, kierował pismem prawniczym oraz współpracował z tygodnikiem "Expresso". W grudniu 1969 został wybrany do parlamentu z listy partii rządzącej, ale dystansował się od dyktatorskich rządów Marcello Caetano i zorganizował liberalną grupę deputowanych (8 osób). W lutym 1973 na znak protestu wobec braku demokratycznych przemian złożył mandat parlamentarny.

Po rewolucji kwietniowej 1974 był w gronie założycieli partii katolickich liberałów - Partii Ludowo-Demokratycznej, której został sekretarzem generalnym. Po przekształceniu partii w Partię Socjaldemokratyczną (1977) i konflikcie w kierownictwie odszedł ze stanowiska sekretarza generalnego, ale już na kolejnym zjeździe partii w lipcu 1978 został wybrany na przewodniczącego.

Zasiadał w rządzie od maja do lipca 1974 jako minister bez teki. W grudniu 1979 został desygnowany na stanowisko premiera, objął urząd w styczniu 1980. Prowadził partię oraz całą koalicję rządową (pod nazwą Sojusz Demokratyczny, w skład którego weszły także Centrum Demokratyczno-Społeczne i Ludowa Partia monarchistyczna) w zwycięskich wyborach parlamentarnych w październiku 1980. Dwa miesiące potem zginął w wypadku lotniczym. Po jego śmierci osłabło znaczenie Sojuszu Demokratycznego i walkę o reelekcję wygrał prezydent Antonio Eanes, pokonując kandydata Sojuszu A. Soaresa Corneiro.

http://pl.wikipedia.org/w...%C3%A1_Carneiro

--> "Liberalny katolik" i "socjaldemokrata". To chyba potwierdzenie tezy konserwatystów, iż myśl chrześcijańsko-demokratyczna czy liberalna jest skazana na bezideowość i dryfowanie w kierunku socjalizmu...

***

Diogo Pinto de Freitas do Amaral (ur. 21 lipca 1941 w Povoa de Varzim), polityk portugalski, tymczasowy szef rządu od 4 grudnia 1980 do 9 stycznia 1981, 2005-2006 minister spraw zagranicznych.

W 1974 krótko po rewolucji kwietniowej był współzałożycielem partii Centrum Demokratyczno-Społeczne (CDS, późniejsza Partia Ludowa). Do 1985 stał na czele partii, pełnił mandat deputowanego od 1975. Po wyborach parlamentarnych w 1979 i 1980 wprowadził CDS do rządzącej koalicji Sojusz Demokratyczny; w gabinecie Sa Carneiro pełnił funkcję pierwszego wicepremiera, ministra obrony i ministra spraw zagranicznych. Po śmierci Sa Carneiro w katastrofie lotniczej w grudniu 1980 tymczasowo kierował rządem przez miesiąc.

Zrezygnował z kierowania partią w 1985. Rok później kandydował w wyborach prezydenckich; osiągnął najlepszy rezultat w pierwszej turze, ale w drugiej turze uległ Mario Soaresowi. Ponownie kierował CDS od stycznia 1988 do 1991. W 1995 przewodniczył Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Odszedł z założonej przez siebie partii po przejęciu kierowania nią przez eurosceptyków; w kolejnych wyborach wspierał Partię Socjaldemokratyczną (2002) i Partię Socjalistyczną (2005). Po sukcesie socjalistów w wyborach 2005 objął tekę spraw zagranicznych w gabinecie Socratesa.

Jest autorem książki o królu Alfonsie I.

LINK: http://pl.wikipedia.org/w...eitas_do_Amaral

--> "Wspierał Partię SOcjalistyczną i Socjaldemokratyczną" - bravo! A tej jego książki o królu Alfonsie I do ręki bym nie wziął - z pewnością są tam dowody na to, że Jego Wysokość zjadał dzieci swoich lokajów i osobiście biczował służące,

***

Aníbal Cavaco Silva (ur. 15 lipca 1939), polityk portugalski, ekonomista, premier Portugalii w latach 1985-1995, prezydent Portugalii od 2006 roku.

Studiował ekonomię na uniwersytecie w Lizbonie, doktorat obronił w Wielkiej Brytanii (w Yorku). W latach 1980-1981 pełnił funkcję ministra finansów w rządzie Francisco Sa Carneiro, następnie kierował Bankiem Portugalii oraz zasiadał w Krajowej Radzie Planowania Gospodarczego. Od 1974 członek centroprawicowej Partii Socjaldemokratycznej, stał na jej czele od maja 1985 i poprowadził do sukcesu w wyborach parlamentarnych jesienią t.r.; 31 października 1985 został premierem Portugalii.

Kierował gabinetem mniejszościowym. Udało mu się zahamować regres gospodarczy w Portugalii, ale wobec przegłosowanego przez partie lewicowe wotum nieufności doszło w 1987 do dymisji i przedterminowych wyborów. 19 lipca 1987 Partia Socjaldemokratyczna odniosła w wyborach zdecydowane zwycięstwo, a Cavaco Silva zachował stanowisko szefa rządu. Udana polityka gospodarcza zapewniła mu również sukces w kolejnych wyborach w 1991; wkrótce jednak zaczął tracić na popularności wskutek rosnacego bezrobocia i zrezygnował z kierowania partią przed wyborami w 1995. Bez powodzenia ubiegał się o prezydenturę w 1996. Odsunął się wówczas od życia politycznego, był doradcą Banku Portugalii (do 2004) oraz profesorem ekonomii na uczelniach portugalskich, m.in. Uniwersytecie Katolickim.

22 stycznia 2006 uzyskawszy w pierwszej turze wyborów większość absolutną (50,59% głosów), został wybrany na prezydenta Portugalii. Urząd objął 9 marca 2006.

LINK:
http://pl.wikipedia.org/w...al_Cavaco_Silva

--> Mówimy o kraju gdzie centroprawicę reprezentuje Partia Socjaldemokratyczna! Po prostu szczena opada. Kolejny "koncesjonowany prawicowiec" - czyli socjalista de facto.

***

José Manuel Durão Barroso (ur. 23 marca 1956 w Lizbonie) - polityk portugalski. W rządzie Cavaco Silvy minister spraw zagranicznych, po wygranej konserwatystów w wyborach 2002 r. został premierem Portugalii, którą to funkcję pełnił do 29 czerwca 2004, czyli ogłoszenia go przyszłym szefem Komisji Europejskiej. Na czele "europejskiego rządu" stoi od 1 listopada 2004.

Maoistowska przeszłość

Barroso z wykształcenia jest prawnikiem, ekspertem od prawa międzynarodowego: ukończył uniwersytet lizboński i uniwersytet w Genewie (Institut européen de l'université de Genève). Później kierował wydziałem stosunków międzynarodowych w portugalskim uniwersytecie w Lusiad.

Polityką zaczął zajmować się jeszcze jako student. Był członkiem maoistowskiego Rewolucyjnego Ruchu Portugalskiego Proletariatu, które uczestniczyło w rewolucji goździków obalającą w 1974 r. wojskową dyktaturę Salazara w Portugalii. W okresie przejścia do demokracji, zmienił poglądy na prawicowe: w grudniu 1980 r. został członkiem centroprawicowej Partii Socjaldemokratycznej (PSD), a od 1999 r. jej przewodniczącym. "Jestem centrowym socjaldemokratą, politykiem umiarkowanym, reformatorem, w żadnym razie neoliberałem"-mówił o sobie w 2004 r. Komentując swój udział w ruchu komunistycznym stwierdził: "Nie wstydzę się tego co robiłem gdy byłem 18-latkiem na wydziale prawa w Lizbonie w tych rewolucyjnych czasach. Teraz jestem umiarkowany, ale myślę że został mi ten sam entuzjazm"

Kariera polityczna w Partii Socjaldemokratycznej

W 1985 r. został doradcą sekretarza stanu ds. polityki zagranicznej - jako 29-latek był wówczas jednym z najmłodszych polityków w rządzie. Dwa lata później został sekretarzem stanu ds. polityki i współpracy zagranicznej. Był zaangażowany w próby pokojowego rozwiązania wojny domowej w byłej portugalskiej kolonii Angoli: w 1990 i 1991 r. patronował porozumieniom pokojowym. Popierał także niepodległość Wschodniego Timoru, wówczas prowincji Indonezji. Od 1992 r. do porażki PSD w wyborach w 1995 r. był ministrem spraw zagranicznych Portugalii. Po wyborach 2002 r. został premierem rządu koalicyjnego. Jego rząd podejmował wiele kontrowersyjnych decyzji: popierał interwencję w Iraku (m.in w marcu 2002 zorganizował szczyt na Azorach), prowadził restrykcyjną politykę gospodarczą, zmierzającą do ograniczenia deficytu budżetowego i przeglądu portugalskiego prawa pracy. Podniósł podatek VAT i ograniczył zatrudnienie w administracji. Nie spowodowało to jednak, jak na razie, ożywienia gospodarki i zmniejszenia bezrobocia, powodując spadek poparcia społecznego dla rządu i porażkę Partii Socjaldemokratycznej w wyborach do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2004 r. PSD poniosła również porażkę w przyspieszonych wyborach parlamentarnych wyznaczonych na 20 lutego 2005.

LINK:
http://pl.wikipedia.org/w...%C3%A3o_Barroso

--> Dobrze nam znany Jose Barosso, w młodości - maoista!!! Jak to dobrze świadczy i o Portugalii i o UE! Zresztą kolejny członek "centroprawicowej Partii Socjaldemokratycznej", który mówi o sobie:"Jestem centrowym socjaldemokratą, politykiem umiarkowanym, reformatorem, w żadnym razie neoliberałem" i "Nie wstydzę się tego co robiłem gdy byłem 18-latkiem na wydziale prawa w Lizbonie w tych rewolucyjnych czasach. Teraz jestem umiarkowany, ale myślę że został mi ten sam entuzjazm".

***

Pedro Miguel de Santana Lopes (ur. 29 czerwca 1956 w Lizbonie), portugalski polityk, premier Portugalii od 17 lipca 2004 do marca 2005.

Ukończył prawo na Uniwersytecie w Lizbonie. W 1976 wstąpił do Portugalskiej Partii Socjaldemokratycznej (PSD) (Partido Social Democrata) i jest jej członkiem po dzień dzisiejszy. Został na krótko sekretarzem stanu i ministrem kultury, w okresie gdy premierem rządu był Aníbal Cavaco Silva. Następnie przez dwa lata (1997-1999) był eurodeputowanym. Pełnił funkcję burmistrza nadmorskiego miasta Figueira da Foz, a następnie Lizbony. Trzykrotnie bez skutku, starał się o stanowisko przewodniczącego Portugalskiej Partii Socjaldemokratycznej (PSD). Dokonał tego dopiero gdy na początku lipca 2004 José Manuel Durão Barroso zrzekł się funkcji premiera i przewodniczącego partii PSD. Oba stanowiska zajął Santana Lopes. 12 grudnia tego samego roku podał się do dymisji; po przegranej w przedterminowych wyborach na rzecz Partii Socjalistycznej (luty 2005) przekazał urząd premiera Jose Socratesowi i powrócił do obowiązków burmistrza Lizbony.

LINK:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pedro_Santana_Lopes

--> następny prawicowy socjaldemokrata... to się już nudne robi...

***

José Sócrates Carvalho Pinto de Sousa (ur. 6 września 1957 w Vilar de Maçada), polityk portugalski, sekretarz generalny Partii Socjalistycznej, od marca 2005 premier.

Jose Sócrates jest z wykształcenia inżynierem, ze specjalizacją z inżynierii sanitarnej. Jest członkiem partii od 1981, a posłem od 1987. W 1995 wszedł w skład rządu António Guterresa jako sekretarz do spraw środowiska. Dwa lata później Sócrates został ministrem młodzieży i sportu, był jednym z organizatorów EURO 2004 w Portugalii. W drugim rządzie Guterresa został ministrem ochrony środowiska (1999). Po wyborach w 2002, wygranych przez Durão Barroso, Sócrates znalazł się w opozycji. Po rezygnacji Ferro Rodrigues ze stanowiska przywódcy Partii Socjalistycznej w 2004, 24 września t.r. zwyciężył w wyścigu do tego fotela z Manuelem Alegre i João Soaresem, zdobywając prawie 80% głosów.

Po wygranych przez socjalistów wyborach parlamentarnych objął 12 marca 2005 funkcję premiera.

LINK:
http://pl.wikipedia.org/w...9_S%C3%B3crates

--> socjalista i tyle.


Jak więc widać w tym krótkim przeglądzie, począwszy od 1974 roku mamy w Portugalii rządy naprzemienne (jak śmiesznie by to nie brzmiało) socjalistów i socjaldemokratów, przy czym ci drudzy próbują udawać prawicę, zapewne na tej samej zasadzie na jakiej robi to europejska chadecja - to jest totalna akceptacja poglądów lewicy przy zachowaniu pewnego szacunku dla wolnego rynku. Z konserwatyzmem nie ma to nic wspólnego.

Jak widać - jacy politycy, taki i kraj. Zamieniono katolickich dyktatorów na "demokratów", którzy w istocie też są dyktatorami - tylko że antykatolickimi, zmieniającymi się co jakiś czas dla niepoznaki. Czy trzeba lepszego potwierdzenia tezy Marksa, iż "jeśli chce się w jakimś kraju doprowadzić do zwycięstwa komunizmu, wystarczy wprowadzić w nim demokrację"?
Ostatnio zmieniony przez optimus Wto 26 Gru, 2006 04:14, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
optimus 
zwykły członek partii


Dołączył: 13 Maj 2006
Posty: 143
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 03:10   

ach jeszcze biogram eks- prezydenta Portugalii:

***
Jorge Fernando Branco de Sampaio (ur. 18 września 1939 w Lizbonie), polityk portugalski, w latach 1996-2006 prezydent Portugalii.

Jest synem sefardyjskiej żydówki. Działacz Partii Socjalistycznej, pełnił funkcję burmistrza Lizbony (od 1989). W 1996 został wybrany na stanowisko prezydenta, zastępując Mario Soaresa; ponownie wybrany w 2001.

Odznaczony m.in. polskim Orderem Orła Białego (1997).

LINK:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jorge_Sampaio

--> Socjalista pochodzenia żydowskiego (nie żebym coś sugerował). A ciekawe, któż go tym Orderem Orła Białego odznaczył? :-P

***

i jeszcze krótka informacja o innych prezydentach Portugalii po '74, którzy wymienieni są w spisie, lecz nie posiadają swych biogramów, cytuję
(za http://pl.wikipedia.org/w...ci_Portugalii):

"António Sebastião Ribeiro de Spínola 1974 wojskowy, socjalista
Francisco da Costa Gomes 1974 – 76 wojskowy, socjalista
António Ramalho Eanes 1976 – 86 wojskowy, socjalista "

Pluralizm!


na odtrutkę polecam filmik:
http://youtube.com/watch?v=hDQsxjX21Q8
http://youtube.com/watch?v=DfPiFnlYZOo
Ostatnio zmieniony przez optimus Wto 26 Gru, 2006 04:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hegemon 
Beczkowóz


Pomógł: 2 razy
Wiek: 44
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 11979
Skąd: z głupia frant
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 03:57   

Przydałoby się jeszcze dla formalności podać linki oraz wyraźniej oddzielić komentarz od informacji.
_________________
Его Высокопревосходительство
 
 
optimus 
zwykły członek partii


Dołączył: 13 Maj 2006
Posty: 143
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 04:11   

ach, ten komentarz już zostawię, każdy się "kapnie" ;-)

linki dorobiłem.

a wogle to to jest mój post, a nie jakiś wpis encyklopedyczny! :-P ale linki dla porządku dałem, można sobie sprawdzić, że nic nie dorabiałem to życiorysów tow. demokratów, jedynie komentarze wygłosiłem ;-)
 
 
DOCENT 
sympatyk

Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 40
Skąd: POZNAŃ
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 05:19   pluralizm,prezydenci,portugalia i inne słowa na p

Wspaniały post tylko czy go ktoś ze stref zbliżonych do rządowo-prezydenckich przeczyta?
Wątpię
 
 
Błotniak z Bronnej Góry
zwykły członek, płacący składki


Dołączył: 12 Lis 2006
Posty: 278
Skąd: Z gwiazdki tej...
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 08:57   DO OBYWATELA PORCIAKA

Obywatel chyba nadmiernie przewrażliwiony jest...
Pierwsze zdjęcie było ewidentnym brakoróbstwem.
Dał Obywatel zdjęcie drugie i w ten sposób rzecz cała została wyprostowana, czyli jest po sprawie.
Ale Obywatel doszukuje się złośliwości w mojej krótkiej uwadze, której tam nie ma.
Poza tym jakakolwiek zmiana cytowanego postu, co Obywatel czyni, jest także fałszerstwem...
:twisted:
_________________
VIVERE NON EST NECESSE, NAVIGARE NECESSE EST.
 
 
porciak 
przewodniczący koła


Dołączył: 18 Sty 2006
Posty: 531
Skąd: Porto
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 10:49   Re: niedotrzymane postanowienie

DOCENT napisał/a:
może to jest właśnie kierunek bezwolnej zmiany społeczeństw a my ze swoim udawanym jakże często bozonarodzeniowym nastrojem oszukujemy się sami


Tak Docencie, tu możesz mieć rację..... :cry:
_________________
http://photoandtravels.blogspot.com/

Blog kulinarny mojej żony: http://www.kuchnianadatlantykiem.com/
 
 
Mikev 
członek zarządu koła

Wiek: 34
Dołączył: 07 Kwi 2006
Posty: 363
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 11:10   

Nie zasmucajcie się aż tak. Na całym świecie obserwowany jest zwrot ku religii. Być może w innej, sprywatyzowanej formie, ale jednak wbrew prognozom ateistycznych elit Europy religijność nie zanika.

To naturalny element nowoczesności, która wyrywa człowieka z jego wspólnoty i każe wyjaśniać rzeczywistość i kwestie ostateczne przez pryzmat własnego ja. Pozostawiony sam sobie człowiek z czasem traci poczucie więzi i braterstwa, poparcia społecznego. Wówczas wraca do korzeni, aby przywrócić znaczenie wartościom, które wcześniej nadawały sens jego życiu.

Sama nowoczesność nasila potrzebę powrotu do religii. Bo sama nowoczesność odrzucając zbiorową pamięć prowadzi donikąd.
_________________
Desiderata
 
 
DOCENT 
sympatyk

Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 40
Skąd: POZNAŃ
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 12:45   święta w portugalii

czy ktos obrotny i mający dostęp do danych statystycznych mógłby przedstawić jakieś zestawienia dotyczace analfabetyzmu , opóżnień w rozwoju umysłowym ,wiedzy na temat historii , produkcji samochodów oraz inwestycji zagranicznycyh w Portugali z czasów gdy kościoły na pasterce w tym kraju były wypełnione a naród trzymał się tradycji
 
 
DOCENT 
sympatyk

Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 40
Skąd: POZNAŃ
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 14:49   

znalazłem srtonę internetową narodowego instytutu statystycznego portugali niestety ale statystyki z lat1935-1985 są w języku portugalskim i nie jestem w stanie
w sposób zadawalający moja dociekliwośc przebrnąć jak mógłbym prosic cie porciaku bo zapewne portugalski to znasz o przedstawienie szerzej dobrotliwego wpływu zachowania tradycji na zmniejszeni się ilości ludzi z obniżoną inteligencją ,i ilosci produkcji samochodów ,choćby na podstawie danych ze strony www.ine.pt to bym był niezmiernie wdzięczny
 
 
Bonka 
przewodniczący koła

Dołączyła: 16 Lut 2006
Posty: 593
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 16:21   

Porciak, w Hiszpanii siada się do kolacji około 21, 22 godz., a do tej wigilijnej jeszcze później. Przy stole zbiera się wtedy, często jedyny raz w roku, cała rodzina i biesiaduje się do bardzo późnych godzin... Biesiaduje się, stąd Pasterka nie jest mszą, w której uczestniczyłoby dużo ludzi. Nie w tej kulturze... Za to są inne piękne tradycje, choćby ta, że w każdym domu stoi szopka, a w niej żłóbek... Choinki często brakuje, szczególnie w domach, gdzie tradycja jest święta, ale za to jakie szopki! Ustawiane w westybule, by każdy odwiedzający mógł je podziwiać, często kilkumetrowe. Gdzie nigdy, gdy w domu są dzieci, nie brakuje figurek Trzech Króli, które maluchy przestawiają codziennie tak, by 6 stycznia, Trzej Królowie na wielbłądach stanęli przy żłóbku... Tej magicznej nocy dzieci stawiają pod choinką turron i szampan dla Trzech Króli, wodę dla umęczonych wielbłądów... Na drugi dzień czekają na nich w tym miejscu prezenty...
 
 
optimus 
zwykły członek partii


Dołączył: 13 Maj 2006
Posty: 143
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 16:25   

Na początku trochę o sytuacji w Portugalii przedwojennej - na podstawie książki "Historia Polityczna Świata w XX wieku 1901-1945" - praca zbiorowa, wydanie I, Kraków 2004. Cytuję tu również artykuł z przedwojennego Światowida.


Portugalia w latach 1910 (obalenie monarchii) do 1926 (przejęcie władzy przez konserwatystów i wojsko) to czas totalnej anarchii i niestabilności. Tylko w latach 1919 - 1921 mieli oni 13 różnych rządów, w dodatku prowadzono przez ten czas politykę antyklerykalną - wydalono zgromadzenie zakonne, znacjonalizowano majątek K-ła, zerwano stosunki z Watykanem i zabroniono zawierania związków małżeńskich wyłącznie w kościele.

W 1921, po wyborach, które wyłoniły jeszcze bardziej skłócony i podzielony parlament, grupa republikańskich polityków i wojskowych przeprowadziło pucz, który jednak (!) utworzył rząd zdolny przetrwać dwa tygodnie, następnie powrócono do stosunków sprzed zamachu - do 1922 powołano 5 rządów. Listopad 1922 - to kolejna próba puczu, ponownie nieudana. Kolejne w 1924 i 1925, w międzyczasie funkcjonowało kolejno siedem rządów.

28 maja 1926 roku do ofensywy przeszli połączeni sojuszem katolicy, konserwatyści i umiarkowani monarchiści, którzy przeprowadzili udany zamach stanu z gen. Carmoną na czele. Rozwiązano parlament. Przeciwnicy Carmony wszczęli przeciw niemu rewoltę, którą stłumiono ostatecznie dopiero w 1928. W tym czasie ministrem finansów i czołową postacią w rządzie, późniejszym premierem został Antonio Salazar, przedstawiciel integrystów katolickich, który zreformował gospodarkę w kierunku liberalno-korporacyjnym.

W ciągu jednego roku zrównoważono budżet, opanowano inflację i bezrobocie, wkrótce pojawiła się nadwyżka finansowa. Uzdrowienie gospodarcze Portugalii doprowadziło do gwałtownego wzrostu jego popularności. Wkrótce został premierem i nakreślił wizję silnego państwa republikańskiego silnie opartego na wartościach katolickich. Niechętny wobec faszyzmu Mussoliniego i zdecydowanie wrogi totalitaryzmowi komunistycznemu, proponował w zamian ideę "Nowego Państwa", którego fundamentem miały być rodzina i korporacje, władza zaś miała unikać ingerowania w życie i poglądy obywateli, którzy jednocześnie jednak nie mieli partycypować w sprawowaniu władzy, obowiązek ten przekazując dyktatorskim władzom cywilno-wojskowym. Do swoich koncepcji ekonomicznych Salazar dołączył bezwzględne poszanowanie własności prywatnej, której naruszenie uważał wręcz za grzech. Jedynym legalnym ruchem politycznym w państwie była Unia Narodowa, nie mająca jednak charakteru partii politycznej, zaś jej możliwości uczestniczenia w sprawowaniu władzy byly bardzo ograniczone.

W roku 1933 przyjęto w Portugalii konstytucję w kształcie proponowanym przez Salazara. W ogólnonarodowym referendum padło 800 000 głosów "za", 6 190 głosów "przeciw". Jedynym prawdziwym zwierzchnikiem narodu był premier, z boku pozostawiono wybieranego demokratycznie prezydenta. Parlament wybierany był wyłącznie w głosowaniu bezpośrednim, zabroniono uczestnictwa partii politycznych, kandydaci zgłaszali się jako jednosobowe komitety wyborcze. Pomimo gwarantowania demokratycznego wyboru parlamentu i prezydenta, spoza kontroli ludu wyłączono rząd z premierem na czele, który, w znacznym stopniu niezależny od parlamentu i dysponujący inicjatywą ustawodawczą, stał się centralnym ośrodkiem władzy w portugalskim autorytaryźmie.

Wskutek wielkiego kryzysu rozwinięto na polecenie Salazara program robót publicznych, analogiczny do tego autorstwa E. Kwiatkowskiego w Polsce. Nie dopuszczono dzięki temu do zaistnienia tak poważnych społecznych skutkow kryzysu jak np. w USA, nie zwiększyło drastycznie się bezrobocie, zaś już na początku 1932 zaistniał stały wzrost gospodarczy który trwał niezmiennie przez cały okres międzywojnia i wojny.

W tym miejscu pozwolę zacytować sobie fragmenty artykułu ze “Światowida”, przedwojennego czasopisma, nr 5/ 651 z 30 stycznia 1937 r.: pod tytułem “O miedzę od płonącej Hiszpanii”.
Cytuję: “O miedzę od hiszpańskiego piekła, na zachodnim krańcu półwyspu iberyjskiego, znajduje się kraj mało w Polsce znany, a będący żywem (pisownia oryginalna – przyp. mój) zaprzeczeniem przysłowiowej od jakiegoś czasu anarchii iberyjskiej. Kraj mlekiem i miodem płynący (!!! :-) No bez przesady – przyp. mój), spokojny, uporządkowany, zamożny i zagospodarowany. Kraj będący prawdziwą oazą w tej częsci Europy. Ten kraj – to Portugalia.
Kto znał Portugalię sprzed lat dziesięciu, jej bezład polityczny i finansowy, kto widział jej nieustanne rewolucje, wywoływane przez prywatę poszczególnych jednostek i klik, kto świadomy był jej wręcz nieprawdopodobnej sytuacji gospodarczej, temu trudno jest uwierzyć, czem kraj ten stał się obecnie.
Bo trzeba przyznać, że przed przewrotem z 28 maja 1926 roku, który dał Portugalii jej dzisiejszy “regime”, (…) ojczyzna Camoensa i Vasco da Gamy znalazła się na skraju przepaści. Trud no dalej było iść w rozkładzie państwa, w braku poszanowania dla jej organizmów władzy, w anarchii gospodarczej i słabości zewnętrznej. Rządy ówczesne igraszką były w rękach szefów kilkunastu partyj, myslących jedynie o zapchaniu sobie kieszeni, kredyt zagraniczny nie istniał ( kraj uchodził za najgorszego płatnika Europy), a pozatem kraj nie posiadał ani jednej możliwej szosy. Kolonie, te tak bogate posiadłości zamorskie, były nieomal stracone. (…)
Taka była sytuacja, gdy dwaj ludzie: przedstawiciel armii, gen. Carmona, i człowiek nauki, prof. ekonomii Antonio Oliveira Salazar, postanowili wziąć władzę w swoje ręce i rozpocząć wielką pracę uporządkowania kraju. (…) Dziś, po dziesięciu z górą latach, Carmona i Salazar mogą z prawdziwą dumą oglądać swoje dzieło. Niezmienność i solidność władzy, stałość rządów, uczciwość w życiu publicznym i świadomość celów dokonały cudu. Państwo, do niedawna jeden z najgorszych płatników Europy, zostało jednym z najlepszych. Wszystkie długi zagraniczne płacone są najpunktualniej. Budżet państwowy, zrównoważony od dawna, wykazał około 70 mln zł nadwyżki wpływów nad wydatkami i jest od lat ustabilizowany (pamiętajmy, że 70 mln zł dziś i wtedy to nie tyle samo – przyp. mój). Ograniczenia walutowe nie istnieją, a kraj pokrył się siecią znakomitych szós asfaltowych. Do końca roku 1933 zbudowano lub naprawiono ich około 13 000 km. Wydatki na szkolnictwo wzrosły dwukrotnie w ciągu czterech lat. Kosztem ponad 70 mln eskudów (40 mln zł) rozbudowano porty, racjnalnie eksploatuje się kolonie.
Ostatnio, w ciężkim okresie hiszpańskiej wojny domowej, tak bliskiej Portugalii i dla niej groźnej, kraj, kierowany ręką Salazara, zachował niezmącony spokój i równowagę. (…) Rozwój ekonomiczny kraju nie został powstrzymany ani na chwilę, ani na godzinę nie zatrzymano pracy organizacyjnej. I jeśli dziś Portugalia może spokojnie i bez żadnych obaw stawić czoła wielkiej burzy, idącej ku niej od wschodniej ściany, to zawdzięcza to dwu wielkim swoim synom: generałowi Carmonie i premierowi Salazarowi.”

Dla porządku należy wspomnieć, że Salazar i jego współpracownicy dążyli do zminimalizowania aktywności politycznej społeczeństwa, które miało być reprezentowane przede wszystkim przez korporacje, to jest z tytułu interesów zawodowych. Jedyną legalną organizacją politycznę (partie zostały zdelegalizowane) była Unia Narodowa, choć i jej wpływ na wszechwładny rząd był niewielki.

W polityce zagranicznej przedwojenna, rządzona przez Salazara Portugalia, pozostała wierna sojuszowi z dawnym aliantem, Wielką Brytanią. Dobre stosunki utrzymywano z Włochami czy Polską, natomiast niechęcią darzono Francję i republikańską Hiszpanię, z którą zerwano stosunki zaraz po wybuchu wojny domowej. W wojnie tej Salazar wsparł natychmiast armię gen. Franco, zaś po jego zwycięstwie zawarł z generałem tzw. Pakt Iberyjski.

***

w sumie troszkę mówię nie do tematu, bo to o czym dysktujemy już w tej chwili (dyktatura Salazara), nie ma wiele wspólnego z dzisiejszą Portugalią i jej stanem religijności - w tym celu przedstawiłem wcześniej pokrótko sytuację po 1974. Ale skoro zaczęliśmy... ;-) W sumie admini mogliby stworzyć osobny dział dla historyków, skoro mają go militaryści ;-)
 
 
optimus 
zwykły członek partii


Dołączył: 13 Maj 2006
Posty: 143
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 17:11   

Za: W.Roszkowski „Półwiecze. Historia polityczna świata po 1945 r.” oraz angielską wikipedią.


W okresie II WŚ Salazar zachowywał daleko idące zbliżenie z Hiszpanią Franco, wspólnie zawarli w 1942 r. Pakt o Neutralności Półwyspu Iberyjskiego. Starał się uniknąć jednoznacznego zaangażowania po którejkolwiek ze stron. Ze względu na swoje probrytyjskie nastawienie, udostępinł aliantom bazy na Azorach, choć jednocześnie handlował z Niemcami m.in. wolframem ze swoich kolonii. W tym czasie Portugalia nadal znajdowała się w stanie rozkwitu gospodarki.

Po zakończeniu wojny Portugalia, ze względu na brak jednoznacznego opowiedzenia się po stronie aliantów, izolowana była przez państwa zachodnie, zaś ze względu na charakter ustrojowy przez kraje komunistyczne. Stan ten zakończył się w 1951 r., gdy rząd USA podpisał pakt z rządem Salazara. Na terytorium Portugalii założono bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych. Ze względu na wzrost liczby ugrupowań komunistycznych, założono kilka obozów odosobnienia i pracy celem izolowania ich działaczy. Wg wikipedii w obozie Tarrafal (nazywanym nie wiem dlaczego koncentracyjnym) zginęły co najmniej… 32 osoby (Straszne ! Co za liczba! Stalinizm ma się nijak do reżimu Salazara! – przyp. oczywiście mój ;-) ). Jednocześnie, w zamian za pewną pomoc udzieloną aliantom, USA chciały włączyć Portugalię do grona beneficjentów planu Marshalla, jednak Salazar odmówił, chcąć uniknąć całkowite wciągnięcia kraju w strefę kontroli Waszyngtonu.

O poparciu społecznym dla dyktatury świadzczy fakt, że w całkowicie demokratycznych wyborach prezydenckich z ’49 r. opozycja nie była w stanie w żaden sposób zagrozić kandydaturze gen. Carmony, który zwyciężył te wybory w łatwy sposób.

Portugalia w latach 40. i 50. pozostawała krajem korporacyjno-kapitalistycznym, zdecydowanie ustabilizowanym, lecz pod koniec tego okresu doszło do niewielkiego spadku wskaźników gospodarczych, co było spowodowane zapewne utrzymywaniem nieekonomicznych elementów korporacyjności. Jednocześnie jednak (za http://en.wikipedia.org/w...-war_Portugal), w latach 50 i na początku 60 Portugalia pozostawała najszybciej rozwijającą się gospodarką Europy.

W 1959 przedstawiciel umiarkowanych katolików, gen. Delgado, wystąpił przeciw kandydatowi rządowemu admirałowi Thomasowi. Choć zwycięzcą został ten drugi, znaczne poparcie udzielone Delgado świadczyło o fakcie, że konserwatyzm Salazara zaczyna wzbudzać już większe opory w części umiarkowanych dotąd zwolenników reżimu. Pozycję rządu osłabiły dodatkowo wojny kolonialne, których wybuch spowodowany był niechęcią sfer rządowych do dekolonizacji. W 1962 roku Indie zajęły ponadto kolonie portugalskie w Goa, Daman i Diu. Słabość portugalskich sił zbrojnych, które nie były w stanie doprowadzić do utrzymania kolonii, a dodatkowo koszty ponoszone z powodu tychże walk osłabiły prestiż Salazara.

W latach 1961-1964 wybuchały kolejno wojny w Angoli, Gwinei, Mozambiku. Brak reformy skostniałego systemu korporacyjnego spowodował, że kapitalizm portugalski w latach 60. – a zwłaszcza w drugiej połowie dekady - stracił swą dawną efektywność. Począwszy od 1965 roku, następował spadek wydajności gospodarki, w konsekwencji również powoli postępowała emigracja. W 1968 wylew krwi do mózgu wyeliminował Salazara z życia politycznego. Od tego czasu funkcję premiera przejął jego współpracownik Marcelo Caetano. Ostatecznie system stworzony przez Salazara (który zmarł w 1970) załamał się po tzw. rewolucji goździków z 1974 r.

***

Poza informacjami na temat 32 ofiar śmiertelnych straszliwego salazarowskiego "obozu koncentracyjnego" nie ma nigdzie danych na temat zamordowanych przez tego "okrutnika". Jedyne co ponadto wiadomo, to to, że socjalistów i komuchów wsadzano do paki przy okazji każdych wyborów parlamentarnych i prezydenckich, coby nie bruździli. Komuchów zresztą - i słusznie - wsadzano do więzienia za poglądy.

W mojej opinii Salazar uratował swój kraj przed anarchią i zacofaniem, jak również jak najabrdziej bolszewizmem, pamiętajmy że wzrost aktywności stalinowskich wysłanników to dopiero koniec lat 30. (vide Hiszpania), więc gdyby stan rozkładu w państwie utrzymał się do 1935 powiedzmy, to mielibyśmy tam komunizm w najlepszym wydaniu, chyba że gen. Carmona byłby zdolny nie tylko do przeprowadzenia puczum ale i do zrobienia porządków w stylu Franco z tą czerwoną bandą.
 
 
porciak 
przewodniczący koła


Dołączył: 18 Sty 2006
Posty: 531
Skąd: Porto
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 18:14   

DOCENT napisał/a:
znalazłem srtonę internetową narodowego instytutu statystycznego portugali niestety ale statystyki z lat1935-1985 są w języku portugalskim i nie jestem w stanie
w sposób zadawalający moja dociekliwośc przebrnąć jak mógłbym prosic cie porciaku bo zapewne portugalski to znasz o przedstawienie szerzej dobrotliwego wpływu zachowania tradycji na zmniejszeni się ilości ludzi z obniżoną inteligencją ,i ilosci produkcji samochodów ,choćby na podstawie danych ze strony www.ine.pt to bym był niezmiernie wdzięczny

,
Oczywiście dobrze rozumiesz, że nie o to nam wszystkim chodzi, więc po co te prowokacje ? :wink:
.
Wydaje mi się, że współczene kłopoty Portugalii ( w dziedzinie ekonomii, nauki, opóźnienia w stosunku do innych krajów europejskich w wielu dziedzinach ) mogą byc spowodowane między innymi faktem odchodzenia tego społeczeństwa od tradycji. Naródowi portugalskiemu brakuje wiary w siebie, oparcia o swoja historię. Portugalia po wejściu do UE zachłysnęła się pieniędzmi, otwarciem na świat. Do chwili obecnej wydaje mi się, że Portugalczycy nie odnaleźli swojego miejsca w Europie.
Czechy, SŁowenia, Cypr w statystykach i zarobkach już prześcignęły Portugalię. Polska jest niedaleko i szybko zmniejsza dystans.
.
Wzrost gospodarczy i rozwój danego Państwa oraz społeczeństwa jest generowany we wielu przypadkach przez różne "tajemnicze siły witalne narodu": np. Hiszpania - poczucie narodowej dumy i odwieczne przekonanie o swojej wielkości, Anglia - umiejętność absorbcji i wykorzystywania wielu pracowitych emigrantów, Polska ( która pomimo przejściowych zawirowań ) ma świetlaną przyszłość w Europie - będzie to zawdzięczać według mnie m.in.
wierze, religijności, znajomości swojej historii. To baza, dzięki której takie cechy jak zaradność, przedsiębiorczość, inteligencja emocjonalna rozkwitną. Kościół i rodzina uczą nas np. odpowiedzialności za własne czyny, a w Portugalii ludzie mniej myślą o przyszłości, mniej inwestują, mniej oszczędzają, i jak np. moja empregada: myślą w którym to banku jeszcze jej nie znają i może wiąć nowy kredyt ( sic !) a w trudniejszych momentach ( mąż nie pracuje na stałe ) płacząc przychodzi o pomoc do nas . :?:
.
Chce wierzyć, że w Polsce wiara i tradycja da Polakom podstawy do wspaniałego rozkwitu i rozwoju i Polska nie stanie się podrzędnym kraikiem UE, wasalem Niemiec, Francji itp.itd. Portugalczycy stanowią najtańszą i najprostszą siłę roboczą we Francji , Luksemburgu i ostatnio w Irlandii.
.
_________________
http://photoandtravels.blogspot.com/

Blog kulinarny mojej żony: http://www.kuchnianadatlantykiem.com/
 
 
DOCENT 
sympatyk

Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 40
Skąd: POZNAŃ
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 20:54   

Wspaniałe wyrażenie świadczące o Twojej odwadze "wydaje mi się"
chociaz przepraszam za upierdliwość znacznie lepsze byłoby "moim zdaniem"
w każdym razie oba te stwierdzenia dają mozliwośc posiadania innej oceny sytuacji bez narazania się na zderzenie z kimś kto myśli o sobie że jest posiadaczem jedynej i niepodważalnej prawdy.
Przejdę do sedna
Moim zdaniem to że w wielu krajach odchodzi sie od tradycyjnego systemu wartosci ,relacji ,sposobu spędzania świąt nie ma wielkiego wpływu na stopień indiustralizacji ,zamożności ,przedsiębiorczości znacznie większy wpływ mają chyba
warunki w jakich społeczeństwa żyły przed raptowna zmianą jaka jest udziałem i będzie cały czas naszego i następnych pokoleń /historia bynajmniej sie nie skończyła/
Ogólny dostęp do wszelakich mediów ,dosłownie wszystkich zarówno profesorów jak i dzieci z wiosek popegeerowskich wywołuje walkę o rząd dusz do których dostęp dotychczas miał tylko kościół i partia.Doszły do tego banki ,porno ,biura podróży ,piewcy najbardziej obłąknych teorii społecznych ,pederaści i cokolwiek sobie można jeszcze wymyśleć.
Niestety ale Stajenka z Chrystusem staje się też tylko jednym z towarów na rynku ideii w dodatku reklamowanym nie zawsze lepiej niz tezy p.Biedronia na temat co powinno byc normą w świecie współczesnym.
Kościól w Polsce i tak ma ze względów historycznych niezłe fory choćby dlatego że nie był w mainstreamie władzy, a częściej był przez nią tłamszony jak reszta Narodu.
Problem w tym że w Polsce jest zbyt dużo sił politycznych które na grzbiecie Kościoła chciałyby zawież się do władzy i jeśli Kościół ,a mam na myśli hierarchię i wiernych da się wpuscic w maliny pod pozorem zaprowadzenia ładu zgodnego z nauką kościelną to świątynie opustoszeją w oka mgnieniu.
Kończąc tą przydługawe myśli na temat roli Kościoła i jego przyszłości w Europie jestem zdania że nie da sie utrzymac ludzi na siłę przy tradycji i przy wierze ani zakazując im dostępu do drzewa poznania prawdy i zła ani nakazując przejawianie zewnętrznych odznak wiary.
Dlaczego w Portugali są takie kiepskie wyniki gospodarcze i marazm ,a przed rewolucją gożdzików nie było go . Społeczeństwo portugalskie nie miało potrzeby walki o byt narodowy w dwudziestym wieku jak kraje na wschód od Łaby z nami ,Czechami ,Węgrami na czele
Portugalczycy zostali stłamszeni przez spokój w jakim przez długi czas żyli i gdy przyszła do nich wojna o utrzymanie koloni a jakiś czas pózniej unia z mamoną to pogłupieli .
Wiara to rzecz całkowicie wtórna inaczej Czesi Litwini i Łotysze nie mówiąc o Słoweńcach chodzili by po Europie z kosturem po prożbie.
Przepraszam że tak deprecjonuję znaczenie wiary ale takie mam zdanie i nie bardzo wiem dlaczego miałbym się z tym kryć nawet jesli zostanę oskażony o
michni...coś tam narazie
Ostatnio zmieniony przez DOCENT Wto 26 Gru, 2006 21:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
DOCENT 
sympatyk

Dołączył: 22 Gru 2006
Posty: 40
Skąd: POZNAŃ
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 21:29   Wysłany: Dzisiaj 17:22 Temat postu: Re: niedotrzymane pos

dziękuję ms-owi za zaopiekowanie się moim postem
niestety nie jestem zbyt wprawny w operowaniu narzędziami edytorskimi ale postaram się poprawić
 
 
bateria helska 
NaczDyrDUPS
Yogibabu w trakcie leżakowania


Dołączył: 30 Sty 2006
Posty: 8781
Skąd: z Boforsa
Wysłany: Wto 26 Gru, 2006 21:52   

Docencie, dla Twej pełniejszej satysfakcji z polemizowania na tymże Forum, skup się, proszę, na stosowaniu polskiej, "nie-esemesowej" pisowni oraz zasad interpunkcji - że o wersyfikacji nie wspomnę. Bo przy lekturze dłuższych postów łeb urywa!
_________________
A. Gudzowaty w rozmowie z Michnikiem: "Jedni są w obozie amerykańskim, drudzy w rosyjskim, trzeci w brytyjskim, niemieckim, francuskim - k... - nikogo nie ma w obozie polskim".
 
 
Barni 
sekretarz zarządu koła
starszy szeregowy


Wiek: 56
Dołączył: 16 Sty 2003
Posty: 430
Skąd: północnozachodnie rubieże
Wysłany: Śro 27 Gru, 2006 23:36   

Nie wiem jak jest w kontynentalnej Portugalii, ale na Maderze w wiejskim kościólku w sobotę była masa ludzi. Co mnie zdziwiło, bo moje obserwacje z Hiszpanii też świadczyły o zaniku uczestnictwa w mszy. A na wyjazdach nigdy sobie tego nie odpuściłem.
 
 
Błotniak z Bronnej Góry
zwykły członek, płacący składki


Dołączył: 12 Lis 2006
Posty: 278
Skąd: Z gwiazdki tej...
Wysłany: Czw 28 Gru, 2006 01:38   O ROZNICY MIEDZY DOCENTEM A KROPKA

I znowu, Wielce Szanowny Docencie, przymuszony jestem przez Przeznaczenie utwierdzić Waści w tym oto chwalebnym przekonaniu, że odwiedzając Forum Rzeczypospolitej kaleczysz OSTENTACYJNIE mowę polską, czym znamiona grzechu śmiertelnego wypełniasz.

Każdemu może się zdarzyć literówka, a nawet błąd ortograficzny.
Ale Pan Szanowny Docent tak się na wszelakich europejskich uniwersytetach wykształcił, że tę jedną tylko zasadę pojął: jak poniżyć mowę Polan!

Otóż może i habilitacja Panu Szanownemu Docentowi by się przydała?
Po co to jeździć tak po Europie i własnego języka nie znać?
Toć nawet Renifery będą miały Szanownego Pana Docenta w pogardzie!
_________________
VIVERE NON EST NECESSE, NAVIGARE NECESSE EST.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 12