IVRP.pl Strona Główna IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Wątek Poetycki
Autor Wiadomość
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Śro 17 Maj, 2006 21:58   Wątek Poetycki

Panie Dariuszu..Prosimy!
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Pon 22 Maj, 2006 22:09   

Julian Tuwim


--------------------------------------------------------------------------------

Modlitwa


(Kwiaty Polskie I/II/VIII fr.)

My ludzie skromni, ludzie prości,
Żadni nadludzie ni olbrzymy,
Boga o inną moc prosimy,
O inną drogę do wielkości:

Chmury nad nami rozpal w łunę,
Uderz nam w serca złotym dzwonem,
Otwórz nam Polskę, jak piorunem
Otwierasz niebo zachmurzone.
Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych
Jak z grzechów naszych, win przeklętych.
Niech będzie biedny, ale czysty
Nasz dom z cmentarza podźwignięty.
Ziemi, gdy z martwych się obudzi
I brzask wolności ją ozłoci,
Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,
Mocnych w mądrości i dobroci.
A kiedy lud na nogi stanie,
Niechaj podniesie pięść żylastą:
Daj pracującym we władanie
Plon pracy ich we wsi i miastach,
Bankierstwo rozpędź - i spraw, Panie,
By pieniądz w pieniądz nie porastał.
Pysznych pokora niech uzbroi,
Pokornym gniewnej dumy przydaj,
Poucz nas, że pod słońcem Twoim
"Nie mas Greczyna ani Żyda".
Puszącym się, nadymającym
Strąć z głowy ich koronę głupią,
A warczącemu wielkorządcy
Na biurku postaw czaszkę trupią.
(. . . . . . . . . . .)
Piorunem ruń, gdy w imię sławy
Pyszałek chwyci broń do ręki,
Nie dopuść, żeby miecz nieprawy
Miał za rękojeść krzyż Twej męki.
Niech się wypełni dobra wola
Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,
Przywróć nam chleb z polskiego pola,
Przywróć nam trumny z polskiej sosny.
Lecz nade wszystko - słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość.
Niech więcej Twego brzmi imienia
W uczynkach ludzi niż w ich pieśni,
Głupcom odejmij dar marzenia,
A sny szlachetnych ucieleśnij.
Spraw, byśmy błogosławić mogli
Pożar, co zniszczył nas dobytek,
Jeśli oczyszczającym ogniem
Będzie dla naszych dusz nadgnitych.
Każda niech Polska będzie wielka:
Synom jej ducha czy jej ciała
Daj wielkość serc, gdy będzie wielka,
I wielkość serc, gdy będzie małą.
Wtłoczonym między dzicz niemiecką
I nowy naród stu narodów -
Na wschód granicę daj sąsiedzką,
A wieczną przepaść od zachodu.
Dłonie Twe, z których krew się toczy,
Razem z gwoździami wyrwij z krzyża
I zakryj, zakryj nimi oczy,
Gdy się czas zemsty będzie zbliżał.
Przyzwól nam złamać Zakon Pański,
Gdy brnąć będziemy do Warszawy
Przez Tatry martwych ciał germańskich,
Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej.
...A gdy będziemy, w Nekropolu,
Przybliżać się do Twych przedmieści,
Klękniemy kwarantanną w polu,
Nadziei pełni i boleści:
Nadzieją - że nam przyjaciele
Naprzeciw wyjdą z Miasta Krzyżów,
Niosący w oczach przebaczenie
I łzy radości a nie wyrzut.
Boleści - że nam nie pomogą
Te łzy ni łaska, ni witanie...
MILCZĄCE między nami stanie
Zjawą złowrogą.
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
circ 
Banita


Dołączyła: 06 Lut 2006
Posty: 1677
Wysłany: Wto 23 Maj, 2006 00:32   

Kamyk


Kamyk jest stworzeniem
doskonałym
równym samemu sobie
pilnujący swych granic

wypełniony dokładnie
kamiennym sensem

o zapachu który niczego nie przypomina
niczego nie płoszy nie budzi pożądania

jego zapał i chłód
są słuszne i pełne godności

czuję ciężki wyrzut
kiedy go trzymam w dłoni
i ciało jego szlachetne
przenika fałszywe ciepło

- Kamyki nnie dają się oswoić
do końca będą na nas patrzeć
okiem spokojnym bardzo jasnym

Zbigniew Herbert


Rozmowa z kamieniem

Pukam do drzwi kamienia.
- to ja wpuść mnie.
Chcę wejść do twojego wnętrza,
Rozejrzeć się dokoła,
Nabrać ciebie jak tchu.

- odejdź- mówi kamień.-
jestem szczelnie zamknięty.
Nawet rozbite na części
Będziemy szczelnie zamknięte.
Nawet starte na piasek
Nie wpuścimy nikogo.

Pukam do drzwi kamienia.
- to ja wpuść mnie
przychodzę z ciekawości czystej.
Życie jest dla niej jedyna okazją.
Zamierzam przejść się po twoim placu,
A potem jeszcze zwiedzić liść i kroplę wody.
Niewiele czasu na to wszystko mam.
Moja śmiertelność powinna cię wzruszyć.

Wisława Szymborska
_________________
Ten świat jest nasz nie wasz! Nie damy pluć se w twarz!

narka
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Wto 23 Maj, 2006 01:07   

Brewiarz


Panie
wiem że dni moje są policzone
zostało ich niewiele
Tyle żebym jeszcze zdążył zebrać piasek
którym przykryją mi twarz

nie zdążę już
zadośśćuczynić skrzywdzonym
ani przeprosić tych wszystkich
którym wyrządziłem zło
dlatego smutna jest moja dusza

życie moje
powinno zatoczyć koło
zamknąć się jak dobrze skomponowana sonata
a teraz widzę dokładnie
nam moment przed codą
porwane akordy
źle zestawione kolory i słowa
jazgot dysonansu
języki chaosu

dlaczego
życie moje
nie było jak kręgi na wodzie
obudzonym w nieskończonych głębiach
początkiem który rośnie
układa się w słoje stopnie fałdy
by skonać spokojnie
u twoich nieodgadnionych kolan

Zbigniew Herbert
1998
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
circ 
Banita


Dołączyła: 06 Lut 2006
Posty: 1677
Wysłany: Wto 23 Maj, 2006 01:22   

O nawróceniu
Więc tyle razy musiałem stawać na uszach w konfesjonale
biegać po ambonie rękami
na rekolekcjach błyszczeć jak koński ząb
bębnić w kociołek sumienia
żebyś po prostu zrozumiał
bez mojej dłoni wsuwającej się pod ramię----
przy lampie czerwonej jak marchew na stole
przy zegarze ogryzającym nas po trochu lecz systematycznie
nad własnym grzechem --- jak dokładnie załataną dziurą

Jan Twardowski

Proszę o wiarę
Stukam do nieba
proszę o wiarę
ale nie o taką z płaczem na ramieniu
taką co liczy gwiazdy a nie widzi kury
taką jak motyl na jeden dzień
ale
zawsze świeża bo nieskończoną
taką co biegnie jak owca za matką
nie pojmuje ale rozumie
ze słów wybiera najmniejsze
nie na wszystko ma odpowiedz
i nie przewraca się do góry nogami
ja żeli kogoś szlag trafi
Jan Twardowski

Prośba Panno Święta rysowana w zeszycie
dziecięcymi rączkami ---
piękna jak jedna kreska
módl się za nami

żeby w kościołach nie było wyszywanych serwetek
katafalku z czarną kapą
aniołka z barokową łapką
z pędzelkami przy chorągwiach frędzli
stukających pieniędzy
ozdóbek z trupią główką
świętej Tereski jak rozpieszczonej gwiazdy
niepodobnych do siebie świętych
co nie mogą wyjść z nieswojej twarzy
żeby nie było
sympatycznego gładko uczesanego Pana Jezusa
tylko dla porządnych ludzi

Jan Twardowski

[B]Przeciw sobie [/B]
Pomódl się o to czego nie chcesz wcale
czego się boisz jak wiewiórka deszczu
przed czym uciekasz jak gęś coraz dalej
przed czym drżysz jak w jesionce bez podpinki zimą
przed czym się bronisz obiema szczękami

zacznij się wreszcie modlić przeciw sobie
o to największe co przychodzi samo
Jan Twardowski

Taca
Lubię chodzić w kościele z dużą tacą
słuchać jak dziwnie pieniądz o dno głucho stuka
gdy ktoś od nawy głównej przepychać się zacznie
babcia szpilą ukole penitent ofuka

Gdy ktoś pobożny cicho posądzi o chciwość
a pani z parasolem obmówi że żebrzę
nareszcie mogę widzieć swą twarz nieszczęśliwą
odbitą z kolorami na wesołym srebrze

A czasem marzę sobie: z tego wzrosną wieże
kaplice które piękniej przebudować trzeba

a ludzie sądzą dalej że proboszcz z wikarym
za chodzenie z tacami nie pójdą do nieba
Jan Twardowski


Samotność
Nie proszę o tę samotność najprostszą
pierwszą z brzega
kiedy zostaję sam jeden jak palec
kiedy nie mam do kogo ust otworzyć
nawet strzyżyk cichnie choć mógłby mi ćwierkać
przynajmniej jak pół wróbla
kiedy żaden pociąg pośpieszny nie śpieszy się do mnie
zegar przystanął żeby przy mnie nie chodzić
od zachodu słońca cienie coraz dłuższe
nie proszę Cię o tę trudniejszą
kiedy przeciskam się przez tłum
i znowu jestem pojedynczy
pośród wszystkich najdalszych bliskich
proszę Ciebie o tę prawdziwą kiedy ty mówisz przeze mnie
a mnie nie ma
Jan Twardowski


O maluchach
Tylko maluchom nie nudziło się w czasie kazania
stale mieli coś o roboty
oswajali sterczące z ławek zdechłe parasole z zawistnymi łapkami
klękali nad upuszczonym przez babcię futerałem jak szczypawką
pokazywali różowy język
grzeszników drapali po wąsach sznurowadłem
dziwili się że ksiądz nosi spodnie
że ktoś zdjął koronkową rękawiczkę i ubrał tłustą rękę
w wodę święconą

liczyli pobożne nogi pań
urządzali konkurs kto podniesie szpilkę za łepek
niuchali co w mszale piszczy
pieniądze na tacę odkładali na lody
tupali na zegar z którego rozchodzą się osy minut
wspinali się jak czyżyki na sosnach aby zobaczyć
co się dzieje w górze pomiędzy rękawem
a kołnierzem
wymawiali jak fonetyk otwarte zdziwione "O"
kiedy ksiądz zacinał się na ambonie

---- ale Jezus brał je z powagą na kolana

Jan Twardowski

Dzięki Ci Akiko za ten wątek.
_________________
Ten świat jest nasz nie wasz! Nie damy pluć se w twarz!

narka
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Wto 23 Maj, 2006 18:12   

circe...cala przyjemnosc po mojej stronie!

Ja lubie ten wiesz bardzo...

JanTwardowski
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc calkiem nieznona
jak czystoć urodzona najprociej z rozpaczy
kiedy myslimy o kim zostając bez niego
Nie bądĽ pewny że czas masz bo pewnoć niepewna
zabiera nam wrażliwoć tak jak każde szczęcie
przychodzi jednoczenie jak patos i humor
jak dwie namiętnoci wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dĽwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za póĽno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłoci
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 16:53   

Jan Twardowski
"Miłość"

Jest miłość trudna
jak sól czy po prostu kamień do zjedzenia
jest przewidująca
taka co grób zamawia wciąż na dwie osoby
niedokładna jak uczeń co czyta po łebkach
jest cienka jak opłatek bo wewnątrz wzruszenie
jest miłość wariatka egoistka gapa
jak jesień lekko chora z księżycem kłamczuchem
jest miłość co była ciałem a stała się duchem
i ta co nie odejdzie — bo znów niemożliwa
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Trapp 
sekretarz władz wojewódzkich


Dołączył: 11 Mar 2006
Posty: 3744
Skąd: mazowsze
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 19:52   

Zbigniew Herbert


--------------------------------------------------------------------------------

Przesłanie Pana Cogito


Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź




 
 
Bonka 
przewodniczący koła

Dołączyła: 16 Lut 2006
Posty: 592
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006 20:49   

do skasowania
Ostatnio zmieniony przez Bonka Śro 05 Sie, 2009 19:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 19:03   

Endre Ady

"Wierze nie wierzac w Boga"

Wierze , nie wierzac w mego Boga,
Bo dusza wierzyc chce,
Bo zywy wierzyc tak nie pragnal,
Ni ten co teraz mrze.

Plynie przez serce me zlamane
Gorycz biblijnych slow,
Ktore rok temu martwe byly
I ozdobnikiem snow.

Dzis wszystko, wszystko jest modlitwa,
Bo wszystko jest jak drag,
Co bije dusze ma i cialo
I jest pragnieniem mak.

Czystosc i prawda, piekno slepe,
Slowa budzace smiech,
Och czemu kiedy z was szydzilem,
nie zamarl we mnie dech.

Dziewictwo, dobroc, dzielnosc madra,
Och, jak was pragne dzis.
Wierze w Chrystusa, oczekuje,
Niosac choroby krzyz.

Jak somnambulik wciaz przystaje
I chce sie wyrwac mgle,
I przede mna swiete majaki
Klebia sie w tajnym szkle.

Wszystko jest wielka tajemnica
I Bog jezeli jest,
I ja, tajemnic owych pelnia,
Biedny, zgoniony pies.

Bog, Chrystus, Cnota, po kolei
To, czego pragne wciaz
I czego pragne? - to ode mnie
bardziej tajemny gaszcz.
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 23:57   

W piątek

W piątek nie jeść mięsa
to grubo za mało
nie wystarczy spoważnieć
nie robić takich na przykład spostrzeżeń
siostra Konsolata bo kąsa i lata
w piątek nie wypada udawać Ludwika XIV
rządzić
patrzeć z góry
prowadzić siebie pod rękę
być dygnitarzem
osobną osobą która w pierwszej osobie
mówi tylko o sobie

w piątek
w tym dniu w którym Bóg
opuścił Boga


Jan Twardowski
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Pią 26 Maj, 2006 17:23   

*** (Zawsze twierdziłem...) - Josif Brodski


Zawsze twierdziłem, że los to zły kawał,
że po co ryba, jeżeli jest kawior,
że z wszystkich stylów ostanie się gotyk,
bo stercząc nie naraża na kłujący dotyk.
Siedzę przy oknie, klony za nim mokną...
Kochałem ludzi niewielu - lecz mocno.
Sądziłem, że od lasu większa jest polana,
że po co całe dziewczę, jeśli jest kolano,
że - zaprószone pyłem spod kopyt historii -
oko Rosji odpocznie na cyplach Estonii.
Siedzę przy oknie, umyłem naczynia...
Szczęście już się skończyło - nic się nie zaczyna.

Sądziłem, że w żarówce widać męki płciowe,
że akt miłosny winien stworzyć własną mowę,
że - wbrew Euklidesowi - gdy coś zwężę w stożek
nie tyle z tego zero, ile chronos stworzę.
Siedzę przy oknie, wspominam dni młode,
to się uśmiechnę - to znów splunę na podłogę.

Pisałem, że liść każdy to pączka zniszczenie,
że, w niewłaściwą glebę upadłszy, nasienie
nie puszcza pędu, toteż łąka czy polana
świadczy, że się przyrodzie zdarzył grzech Onana.
Siedzę przy oknie zaciskając wargi,
cień - mój towarzysz - na ścianie się garbi.

Pieśni mojej motywu brakowało, ale
nie na chór jest pisana - nie dziwię się wcale,
że mi w nagrodę za takie podarki
nikt swoich nóżek nie kładzie na barki.
Siedzę przy oknie, morze - stary raptus
grzmi za storami i za świstem wiatru.

Znając nasze dość niskogatunkowe czasy
przybijam dumny stempel: TOWAR DRUGIEJ KLASY
na swe najlepsze myśli - i niech jutro młode
przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech.
Siedzę w ciemności i nie gorsza pewno
ciemność w pokoju niż ciemność na zewnątrz.
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Nie 28 Maj, 2006 23:42   

"Chrystusie"...
Julian Tuwim


Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie...

Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie...

I taką wielką żałobą
Będę się żalił przed Tobą,
Chrystusie,

że duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy - serce mi pęknie,
Chrystusie...
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Wto 30 Maj, 2006 18:56   

Dusza, co nie wie, czym jest miara,
Dusza fanatyka, wandala,
Wyczekujaca tesknie bata.
Dusza, co wprost w objecia kata,
Jak cma do swiatla ciagnie czule!
Duszo, trawiona wiecznie bólem,
Ze wiedzmy nie sa juz palone.
Jak smolnej zagwi lotny plomien
Pod wlosienica cmi bez konca...
Ta heretyczka zgrzytajaca,
- Savonaroli siostra z glosu -
Dusza zaiste godna stosu!
Marina Cwietajewa,
przekl.: Joanna Salamon
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Bonka 
przewodniczący koła

Dołączyła: 16 Lut 2006
Posty: 592
Wysłany: Wto 30 Maj, 2006 19:36   

do skasowania
Ostatnio zmieniony przez Bonka Śro 05 Sie, 2009 19:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Wto 30 Maj, 2006 19:42   

Cwietajewa "wieczna buntownica".
Achmatowa tez lubie...i Poswiatowska..i...
Pozdr.
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Bonka 
przewodniczący koła

Dołączyła: 16 Lut 2006
Posty: 592
Wysłany: Wto 30 Maj, 2006 21:15   

do skasowania
Ostatnio zmieniony przez Bonka Śro 05 Sie, 2009 19:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Wto 30 Maj, 2006 21:33   

Cwietajewa:...Stosunki z emigracją rosyjską nie układały się najlepiej, a po 17 latach Marina opuściła z synem Francję i w czerwcu 1939 roku wróciła do stalinowskiej Rosji. Dołączyła do męża(podejrzany o wspolprace w NKWD) i córki, którzy jeszcze w tym samym roku zostali aresztowani. Nigdy nie dowiedziała się, co się z nimi stało. Została sama z synem w nieprzyjaznej Moskwie. Zwróciła się po pomoc do Pasternaka, lecz ten - lękając się o swoją pozycję - potraktował ją niechętnie. Chcąc ratować Georgija, opuściła nieprzyjazne miasto. Pozbawiona środków do życia 31 sierpnia 1941 roku popełniła samobójstwo.
W liście do syna napisała: "Wybacz mi, ale dalej byłoby jeszcze gorzej. Jestem ciężko chora, ja - to już nie ja. Kocham cię do szaleństwa. Ale zrozum, że ja dłużej nie mogłam żyć. Przekaż ojcu i Ali - jeśli ich zobaczysz - że kochałam ich do ostatniej minuty, i wyjaśnij, że zabrnęłam w ślepy zaułek."

Jest ciekawa pozycja wydawnicza o niej: Henri Troyat "Marina Cwietajewa . Wieczna Buntownica".
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 22:25   

Bezkompromisowy, zamykany w szpitalu psychiatrycznym, otwarcie gloszacy ze komunizm to faszyzm...zameczony poeta.

Niech serce me będzie kołyską,
Gdzie na mej nędzy spocznie sianie -
Ty, Matko, stań nade mną blisko
I Boga raduj Twym śpiewaniem...



* * *

Korzenie moje w Tobie. Tyś jest moją glebą.
W Tobie czuwa me męstwo, w Tobie spokój drzemie.
Tyś mi dał dom wieczności, w którą wstąpię: niebo,
Tyś mi dał schron i drogę, na której trwam: ziemię.

Wyrosłem słowem Twoim z nicości zbudzony-
Poznałem dnie zachwytu i rozpaczy noce.
Kwitnąłem, kiedyś kazał - opadnę skruszony,
Twoje są moje kwiaty, Twoje me owoce.

Twoim siew mój. Ty uchroń, by nie zmarniał podle -
Tyś był stróżem, bądź siewcą. Tobie moje żniwo.
Niczego już nie pragnę i tylko się modlę,
By wola Twa się stała - w nie jest sprawiedliwość.

Ciężkie życie, lecz z Tobą jest łatwe i lekkie;
Ciężka śmierć, ale z Tobą czuła jest jak zorze -
Dobrze było, żeś życiem otwarł me powieki,
Dobrze będzie, gdy zamknę je, Stróżu mój - Boże.



* * *
Bóg mnie rzucił na ziemię jak w burzliwe morze.
Zły ze mnie pływak - mdleje mi bezsiłą ramię.
Wiem, nikt tratwy nie wyśle, w walce nie pomoże,
Jakbym był odrzucony na wieki w niepamięć.

Ale stado żurawi, płynąc w dal przeczutą,
Uczy mnie wierzyć w Boga, który nim kieruje -
I pogodą ich skrzydeł rozkwita mój smutek.
I Jego skrytą pomoc w mych ramionach czuję.



Z cyklu MISTYKA III
Trzeba być całkiem ślepym,
By zobaczyć Jego blasku przepych,
Trzeba być całkiem głuchym,
Aby nowym go usłyszeć słuchem,
Trzeba zatracić dar woni,
Aby odczuć woń piersi i dłoni,
Trzeba zatracic czucie,
By Go dotknąć rozpalonym uczuciem,
I trzeba całkiem byc niemym,
Aby Imię Jego wymienić!



Z cyklu MISTYKA II
Zalałeś mnie Twym głosem jak spokojem morza,
Przebiłeś moje serce Twych oczu księżycem,
Na dno Twych słów zbolały padłem w śmierci grozie
I w odrodzenia słodkim, radosnym zachwycie.

Odciąłeś moje płuca od powietrza ziemi,
I oto już przywykły czerpać tlen z słów Twoich.
Spocząłem w głębi chłodnej oczyma martwymi
I piłem ciszę wielką, co na śmierć ukoi.

Lecz Tyś mnie teraz rzucił i kazał bić blaskiem
Słonecznym w martwe oczy i przerażać płuca.
O, straszny Boze, miotam się jak ryba w piasku,
Którą zły rybak złowił i na brzeg wyrzucił



***
Kto Cię odnalazł - ten odnalazł siebie
I w tłumie głosów szumi jak liść w górze -
I pełen Ładu jest jak nuta w śpiewie,
Gdy zabrzmi dźwiękiem harmonijnie w chórze.

I każdy gest w nim ciężki od znaczenia,
I każda myśl w nim echem dżwięczy Boga,
I płacz radością jest, szczęściem cierpienie,
I męstwem rośnie jego drżąca trwoga.

I czuje - wielkie go karmią korzenie
I oddech go zasila - wiatr pokoju -
I przedłużonym jest Twoim ramieniem,
I wolą Twoja.


Wojciech Bąk
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Śro 07 Cze, 2006 00:29   

"Egzekucja" to wiersz ktorym zachwycil sie Tuwim i uratowal poecie zycie...

„Tyżeś to wybrał drogę, która mnie przywiodła
pod bezimienną ścianę, skąd mnie śmieciem zbiorą.
Tyżeś to wybrał chwilę, bym nie widząc godła
umiał krzyż Twój powtórzyć bez cienia oporu.
Tyżeś to wybrał ciszę-tę przed salwą ciszę-
bym mógł, jeśli bym zechciał, wielki głos Twój słyszeć.

I oto stoję Panie z człowieczą niezgodą
dla Twojego wyboru mojej boskiej drogi.
I nie umiem w Twej woli znaleźć się swobodą
tak, by mnie bez przymusu, lotne, niosły nogi.
I zwieszam się nadzieją w próżni pocieszenia,
że przejdą po mnie lepsze, zdrowsze pokolenia.

Broń chrzęści za plecami. Czyż aż tego trzeba,
żeby spojrzeć prawdziwie w głąb Twojego nieba...
O daj mi Panie siłę w tej ostatniej chwili
bym umiał Ci zawierzyć, że mym wypełnieniem
wszyscyśmy się do Ciebie o krok przybliżyli
i nie odchodząc z ziemi opuścili ziemię.
I odpłać mi pewnością wielkość zawierzenia,
A pytające słowa-czystością milczenia.
I dozwól, bym krwią obmył ciemną buntu plamę.”


Amen.

(„Egzekucja”)


Jerzy Kozarzewski
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 00:43   

Jacek Bierezin
"Z Tobą bez Ciebie"

Paryż, Paryż bez Ciebie
jest tylko jeszcze jednym, smutnym,
wyludnionym, wschodnioeuropejskim miastem,
jak Wieluń, Warszawa czy Władywostok.
To nie będzie wiersz, to list,
wyznanie, wyzwanie, wołanie, włóczęga,
walka, wyjście na ring -
jednym słowem wszystko na "w";
jak Weda, jak wielkość, jak wielki brak,
jak vestibulum vaginae, woda, wino, wódka
i wygnanie z kolejnej ojczyzny
wykolejeńców wtopionych w widnokrąg,
w wielki pejzaż, wschód i zachód
tego miasta wytatuowanego na skórze
(na imię zawsze będziesz miała Wschód),
jak wyścig z czasem, jak wola
wygranej, a nie ma wrogów
wartych...

Jak wyjść z Ciebie: opuścić jakieś miejsce,
zwykle udając się dokądś, w jakimś celu.
Wyjść z domu. Wyjść na spacer. Wyjść po zakupy.
Wyjść do miasta. Wyjść naprzeciw kogoś.
Wyjść na wolność i widzieć Ciebie.
I nie móc wyjść z podziwu, z osłupienia,
ze zdumienia, nie móc się nadziwić
Twojej miłości. Twojej skórze, włosom,
rzęsom, oczom, piersiom, udom, zapachowi
podróży do Ciebie i w Ciebie.
I coś wychodzi na jaw, na światło dzienne,
przestaje być tajemnicą, staje się znane,
zostaje ujawnione, wychodzi obronną ręką,
krzykiem, bez szwanku, bez skazy, piękne
jak Twoja bliskość i Twoje oddalenie.
Jak wyjść z Ciebie, zacząć grę, rozgrywkę,
kładąc najważniejszą kartę; wyjść w damę karo,

wziąć początek, wywieść się skądś,
robić dla Ciebie wszystko, ale
żebyś nie była wszystkim.
I jak wyjść z Ciebie nie wychodząc nigdy,
być zawsze w Tobie i zawsze odchodzić.
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
macsoc 
Emerytowany Ojciec Dyrektor


Dołączył: 04 Mar 2003
Posty: 3619
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 06:27   

prośba o Lechona...
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 15:43   

"Co noc, gdy już nas nuda bezbrzeżna ogarnia"
Jan Lechoń

Co noc, gdy już nas nuda bezbrzeżna ogarnia,
Gdy czczość jałową w myśli, w sercu pustkę mamy,
Wypluwa nas na miasto knajpa lub kawiarnia
I błądzimy bez celu po zamknięciu bramy.

A potem: łomotanie czasem półgodzinne,
Nim wreszcie stróż zaspany obudzić się raczy,
I myśl: zabłądzić w końcu przed drzwi jakieś inne,
Co prowadzą do "Lepiej" lub choćby "Inaczej".
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 15:55   

"Bar ´Piekiełko '"
Rafal Wojaczek

Dwaj mężczyźni przed barem
Bar "Piekiełko" neon
Przechodzi kobieta z czerwonymi dodatkami
Buciki torebka rękawiczki

Kobieta pachnie niebem
"Wieczór Paryski"
Mężczyźni zapalają papierosy
Wracają do piekła

Uroda barów jest nieskończona
Jak uroda kobiet
Mężczyźni patrzą po sobie
Kobieta się w nich porusza
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Bonka 
przewodniczący koła

Dołączyła: 16 Lut 2006
Posty: 592
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 19:51   

do skasowania
Ostatnio zmieniony przez Bonka Śro 05 Sie, 2009 19:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 20:08   

Bonka: ten lubie..
"Bądź mi"
Rafal Wojaczek

Bądź mi od stóp do głowy, od pięty do ucha
Od kolan do pachwiny, od łokcia do paznokci
Pod pachą, pod językiem, od łechtaczki do rzęs

Bądź biegunem mojego pomylonego serca
Rakiem, który mózg jedząc pozwoli poczuć mózg
Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc

Bądź mi stanikiem majtkami podwiązką
Bądź kołyską dla ciała, niańką co kołysze
Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczną krew

Bądź żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem
Przeszłością i przyszłością, sekundą i wiecznością
Bądź chłopcem, bądź dziewczyną, bądź nocą i dniem.

Bądź mi życiem, radością, bądź śmiercią, zazdrością
Bądź złością i pogardą, nieszczęściem i nudą
Bądź Bogiem, bądź Murzynem, ojcem, matką, synem.

Bądź - i nie pytaj, jak Ci się wypłacę
A wtedy darmo weźmiesz najpiękniejszą zdradę:
Miłość, która obudzi śpiącą w Tobie śmierć
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Bonka 
przewodniczący koła

Dołączyła: 16 Lut 2006
Posty: 592
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 22:19   

do skasowania
Ostatnio zmieniony przez Bonka Śro 05 Sie, 2009 19:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 22:38   

I jest i modlitwa i sa bohaterowie:
"Modlitwa Bohaterów "
Wojaczek

Na brednię naszą i na naszą nędzę
Na zatwardziałość w naszym szaleństwie

I na naszego głodu głośny krzyk
Na dom nasz który opuściły sny

Na nasza mowę wielce bełkotliwą
Na rozpaczliwie niedorzeczną miłość

I na zikomość wszelkich naszych prac
Na koszmar nocy i na bezsen dnia

Na naszych mistrzów bezradnych i smutnych
Oraz na sędziów ponuro okrutnych

Na biedne matki dogorywające
Przez nasze winy chcące i niechcące

Na nasze serca obrzękłe wątroby
Na nasze wargi popękane szorstkie

Na roztrzęsione fatalnie ręce
Oraz na mózgi z daremnej męce

I na te płuca co bez powietrza
Na strach bezsenny na koszmarny zegar

Na wszystko co jest udziałem naszym
Błagamy wzgląd miej ironiczna Pani
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
macsoc 
Emerytowany Ojciec Dyrektor


Dołączył: 04 Mar 2003
Posty: 3619
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 22:56   

Kwiat zrywając, kwiat wąchając, ja zarazem
Świat mijałem będąc przy tym w swoim prawie

Ciebie biorąc, z Ciebie pijąc, ja o niebo
Już nie dbałem wiedząc przecież, że to jedno
 
 
Akiko 
Banita


Wiek: 27
Dołączyła: 20 Paź 2005
Posty: 2965
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 23:15   

"Umiem być ciszą "
Wojaczek



Kończę się w twoich oczach
Umiem być ciszą
Kończę się w twoim śnie
Ostatnie echo jest ciszą
to miejsce
gdzie kończy się twoje spojrzenie
Sen mnie oślepia, rozjarzona
iskra serca
Kończę się w twoim sercu

Przez sen, przez ciebie
donoszę siebie
do twojej śmierci
_________________
Bądź odważny, gdy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy. Zbigniew Herbert (1924 - 1998)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,47 sekundy. Zapytań do SQL: 14