IVRP.pl Strona Główna IVRP.pl
polityka - militaria - kultura - podróże

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Świadomość polityczna
Autor Wiadomość
SOAD
szef organizacji powiatowej

Dołączył: 08 Sty 2003
Posty: 205
Wysłany: Czw 09 Sty, 2003 23:39   Świadomość polityczna

"58 proc. badanych w grudniu przez OBOP nie interesuje się polityką - w tym 19 proc. zupełnie stroni od tej problematyki, a 39 proc. zwraca uwagę wyłącznie na szczególnie ważne wydarzenia np. wybory.
Zainteresowanie polityką wykazuje 42 proc. pytanych, w tym tylko 5 proc. interesuje się nią bardzo.
37 proc. respondentów pytanych, czy i w jakim stopniu interesują się polityką, odparło, że starają się być mniej więcej zorientowani w tym, co się dzieje w kraju.
Sympatię do jakiejś opcji politycznej deklaruje 49 proc. ankietowanych; 51 proc. nie ma wyrobionych poglądów politycznych.
30 proc. badanych jest zainteresowanych polityką i ma sprecyzowane sympatie polityczne, a 39 proc. nie ma wyrobionych poglądów i nie interesuje się polityką.
Z przewagą zainteresowania polityką, nad jego brakiem, mamy do czynienia wśród: mężczyzn (53 proc. do 47 proc.); czterdziestolatków (52 proc. do 48 proc.) i pięćdziesięciolatków (54 proc. do 46 proc.); kierowników i specjalistów (63 proc. do 37 proc., przy 15 proc. bardzo dużego zainteresowania); prywatnych przedsiębiorców (51 proc. do 49 proc., przy 13 proc. bardzo dużego zainteresowania); rencistów (55 proc. do 45 proc.); ludzi z wyższym wykształceniem (64 proc. do 36 proc.); mieszkańców dużych miast (61 proc. do 39 proc. przy bardzo dużym zainteresowaniu polityką na poziomie 12 proc.); osób dobrze sytuowanych (52 proc. do 48 proc.) i zadowolonych z kierunku zmian w kraju (52 proc. do 48 proc.).
Osoby, które nie interesują się polityką, to przede wszystkim kobiety - 68 proc. z nich zwraca uwagę co najwyżej na wyjątkowo ważne wydarzenia, przy czym co czwarta nawet w przypadku takich wydarzeń, jak wybory czy zmiana rządu nie chce słuchać o polityce.
Od polityki stronią też ludzie młodzi – 73 proc. nastolatków tematyką tą się nie interesuje, przy czym aż 36 proc. nie interesuje się nią w ogóle. Stosunek braku zainteresowania i zainteresowania wynosi: wśród dwudziestolatków (69 proc. do 22 proc.); u ludzi z wykształceniem podstawowym (72 proc. do 32 proc.); wśród mieszkańców wsi (66 proc. do 21 proc.).
Brak zainteresowania polityką najczęściej wyróżnia gospodynie domowe (74 proc.), uczniów i studentów (71 proc.) oraz bezrobotnych (63 proc.).
Wśród ludzi, którzy nie brali udziału, ani w wyborach z 2000 r., ani z 2001 r., ani z 2002 r., aż 75 proc. stanowią osoby nie zainteresowane polityką, przy czym 36 proc. nie interesuje się nią w ogóle.
OBOP przeprowadził badanie w dniach 7-9 grudnia 2002 r. na reprezentatywnej, losowej, 1010-osobowej ogólnopolskiej próbie osób od 15 roku życia." Za Onet.pl

Najbardziej "podoba" mi się to, że 51 proc. nie ma wyrobionych poglądów politycznych.
Na kogo w taki razie głosują?
 
 
tom ash
[Usunięty]

Wysłany: Pią 10 Sty, 2003 08:22   

123
Ostatnio zmieniony przez tom ash Wto 18 Wrz, 2007 18:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Lipa
Gość
Wysłany: Pią 24 Sty, 2003 04:55   

Tom ,nie zapomnij ,ze poslowie SLD pracuja w wiekszosci komisji . To dla nich jest wazniejsze . Akurat ogladalem te posiedzenie.Nie dzialo sie tam nic ciekawego Zwykle rutynowe dzialania. Lawki prawicy byly jeszcze pustsze .Za to nikogo nie zabraklo jak wybierano komisje Riwingate. Zreszta poslowie SLD sa i tak najbardziej zdyscyplinowani . Ostatnio ogloszono najbardziej karana 20 . Z SLD bylo tylku paru i dwich sie odwolalo bo byli w tym czasie za granica sluzbowo . Przewodniczyl ktos w PiSu.
 
 
AA
członek zarządu organizacji powiatowej

Dołączył: 24 Gru 2002
Posty: 148
Skąd: wszyscy jesteśmy kosmitami
Wysłany: Pią 24 Sty, 2003 12:54   

Brak zainteresowania udziałem w życiu społecznym i politycznym ma 3 główne źródła.

1. wschodnia Polska głównie - brak tradycji, nie będę szerzej rozwijał

2. Dom rodzinny i szkoła - wczesne lata wychowania
Przykład: wybierano patrona szkoły. Rzuciłem propozycję na zebraniu, że może dzieciaki, w takim szkolnym referendum się wypowiedzą. Zabawią się demokracją.
He, niektórzy rodzice patrzyli na mnie jak na jakiego oszołoma. "przecież oni Kubusia Puchatka mogą wybrać".
No i cóż z tego zapytałem się, ale niech poczują się gospodarzami. I pomysł mój rzecz jasna upadł, ale chyba coś więcej utraciliśmy.


3. brak zaufania do klasy politycznej
Dlaczego mimo zebrania ponad 500 tys. podpisów nie przeprowadzono żadnego z referendów?
 
 
tom ash
[Usunięty]

Wysłany: Pią 24 Sty, 2003 13:24   

123
Ostatnio zmieniony przez tom ash Wto 18 Wrz, 2007 18:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
tom ash
[Usunięty]

Wysłany: Pią 24 Sty, 2003 14:06   

123
Ostatnio zmieniony przez tom ash Wto 18 Wrz, 2007 18:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Emigrant
szef klubu parlamentarnego

Dołączył: 25 Sty 2003
Posty: 1431
Wysłany: Sob 25 Sty, 2003 18:32   

Racja, połowa interesująca się polityką to dużo. Tylko jest pytanie: która połowa chodzi na głosowania? Z moich obserwacji wynika, że coraz więcej ludzi dobrze orientujących się w polityce i gospodarce bojkotuje wybory – to jest chyba bardziej niebezpieczne, niż te 58 %.

Pamiętam, z czasów szkoły podstawowej, że przewodniczącego klasy wyłanialiśmy w demokratycznych głosowaniach (za komuny!), ale już na studiach starosta roku wybierany był przez aklamację (w pewnym sensie wbrew woli samego kandydata), a wybory do uczelnianych samorządów też wszyscy olali.
 
 
tom ash
[Usunięty]

Wysłany: Sob 25 Sty, 2003 20:02   

123
Ostatnio zmieniony przez tom ash Wto 18 Wrz, 2007 18:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Lipa-Lipek-Lipkowski
Gość
Wysłany: Sob 25 Sty, 2003 21:48   

A moja z Wladyslawa Broniewskiego juz zmienila sie w Jana Pawla II. Slyszalem tez ,ze gdzies na Mazowszu ,przy ogromnym sprzeciwie prawicy szkole podstawowa nazwano im. Edwarda Gierka. Wybudowali ja sami rodzice bez pomocy panstwa i samorzadku. Czyz nie jest to piekny przyklad do nasladowania? :lol:


Tom dlaczego ten :D usmieszek nie chce mi przy nicku wyskoczyc? :D
 
 
Lipa-Lipek-Lipowski
Gość
Wysłany: Nie 26 Sty, 2003 06:35   Troche dlugie , ale na temat

Kariera Konrada Rękasa
Kim jest nowy przewodniczący sejmiku województwa lubelskiego?

Nie ma partii czy stowarzyszenia, którego by nie zaliczył. Żaden szyld mu nie przeszkadza. Chodzi wyłącznie o to, by być na świeczniku – mówią obserwujący karierę Konrada Rękasa. – To jedna z tych legend, które krążą na mój temat. W rzeczywistości należałem jedynie do dwóch partii i kilku organizacji – odpiera ataki Rękas. Czy rzeczywiście?

–
Taki młody, a zagrał na nosie starym wyjadaczom. Spodziewam się, że na tym stołku się nie skończy... – komentował na początku stycznia jeden z prawicowych polityków wybór Konrada Rękasa na przewodniczącego sejmiku. Niewykluczone. W lutym prawdopodobnie Polska przejmie przewodnictwo w Euroregionie Bug, a jego szefem zostanie Rękas.
Na początku był Bender
Większość lubelskich polityków nie ma dobrego zdania na temat młodego przewodniczącego sejmiku. Głównie za to, że zmienia poglądy jak rękawiczki.
– To prawdziwy kameleon. Hollywoodzkie powiedzenie: niech mówią, co chcą, byle nie przekręcali nazwiska, idealnie do niego pasuje – komentują.
Sam Rękas mówi, że to jedna z legend, która krąży na jego temat.
– W rzeczywistości należałem jedynie do dwóch partii, czyli do Stronnictwa Narodowego „Szczerbiec” i Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego.
Kiedy zaczął się interesować polityką? W czerwcu 1989 roku.
– Biegałem z wiadrem i pędzlem. Kleiłem plakaty wyborcze profesora Ryszarda Bendera. Minęło kilkanaście lat i prof. Bender znowu pojawił się w moim życiu – podsumowuje. Rękas zajął fotel Bendera; Bender tylko przez kilka tygodni był przewodniczącym sejmiku.
Nowy przewodniczący twierdzi, że pierwszą partią, do której się zapisał – w 1993 r. – było Stronnictwo Narodowe „Szczerbiec”. Tymczasem już dwa lata wcześniej zapamiętali go w Konfederacji Polski Niepodległej.
– Modna kurtka, kolorowa koszula, długie włosy. Sprawiał wrażenie osoby, której nie można zaufać. Dlatego nie przyjąłem go do organizacji – tak Rękasa zapamiętał były szef lubelskiej młodzieżówki KPN. Powiodło się dopiero za drugim razem.
Rękas zaprzecza, że należał do KPN.
– Nigdy nie chciałem się zapisać się do tej partii, choć z nią współpracowałem.
Wszędzie go było pełno
– Bardzo inteligentny, oczytany, dociekliwy. Miał dużo ciekawych pomysłów. Zaczynał je realizować, ale nie zawsze kończył – wspomina osiemnastoletniego Konrada ówczesny szef „Szczerbca” Ryszard Milewski.
Działalność w partii nie przeszkadzała mu interesować się innymi organizacjami. W tym samym 1993 roku zapisał się m.in. do Samoobrony, która wówczas była tylko związkiem zawodowym.
– Wszędzie go było pełno. Kiedyś przyłapałem go, jak stał przy stoliku PC. Rozdawał ulotki tej partii. Później, w czasie kampanii prezydenckiej w 1995 r., kleił plakaty Jana Olszewskiego. Działał też w komitecie wyborczym Lecha Wałęsy – wylicza jeden z jego byłych współpracowników.
Inny pamięta, że Konrad nie rozstawał się z notesem, w którym miał telefony do wszystkich znanych osób w Polsce:
– Dzwonił do nich, pisał listy. Był wyjątkowo aktywny. Podobny notes Rękas ma do dziś.
Historia ze „Szczerbcem” skończyła się w 1995 r.
– Został skreślony z listy. Poszło o brak lojalności wobec naszej partii – pamięta Milewski.
Rękas ponownie zaprzecza:
– To nieprawda! Sam odszedłem. Głównie z tego powodu, że ta partia miała skłonności do rozpadu – twierdzi.
Dziś byłbym przeciw
O Rękasie zrobiło się naprawdę głośno w 1995 r. W połowie listopada młodzież podająca się za Prawicę Narodową urządziła manifestację ku czci Eligiusza Niewiadomskiego, zabójcy prezydenta Gabriela Narutowicza na placu Litewskim w Lublinie.
– Wiemy, że ten człowiek świadomie wybrał swój los, by usunąć zawadę, jaką był wybrany przez masonów prezydent Narutowicz. Duch Eligiusza nie zginął! – grzmiał dwudziestoletni Konrad. Podczas tej samej demonstracji młodzież rzuciła pod Pomnik Nieznanego Żołnierza kukłę wyobrażającą Aleksandra Kwaśniewskiego.
Dziś, starszy o osiem lat, Rękas zapewnia, że nie wziąłby udziału w takiej manifestacji.
– Głowa państwa, to głowa państwa – argumentuje. I zaraz dodaje: – Ta manifestacja pomyślana była jako happening. Chcieliśmy zaprotestować przeciwko fałszywemu pojmowaniu lewicowości przez Kwaśniewskiego – tłumaczy.
Chcieli dociec, co się ze mną dzieje
Po tej manifestacji była rzecznik Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego wydała oświadczenie, w którym zdementowała jakby Rękas był studentem KUL, za którego się podawał.
– Wokół mojej osoby było sporo zamieszania na uczelni. Pierwszy semestr zaliczyłem na piątki. Potem przestałem chodzić na zajęcia. Gdy nie przystąpiłem do letniej sesji, władze uczelni wszczęły postępowanie dyscyplinarne. Chcieli dociec, co się ze mną dzieje. Ostatecznie zabrałem swoje papiery – wspomina swój epizod z tą uczelnią.
Tymczasem mówi się nieoficjalnie, że Rękas nie miał innego wyjścia. Musiał odejść z uczelni. Poszło o sfałszowanie podpisów w indeksie.
– To kolejna legenda na mój temat – ucina przewodniczący sejmiku.
Obecna rzecznik KUL Agnieszka Bieńkowska, pytana o tamte wydarzenia z udziałem Rękasa, mówi krótko: – Studia rozpoczął 1 października 1994. Ma zaliczony jeden semestr. Tylko tyle mogę powiedzieć.
Z KUL poszedł na UMCS. Ale już nie na wydział prawa. Tym razem na politologię. Po trzech latach, czyli w 2000 r., przerwał studia. Miała go do tego zmusić sytuacja życiowa.
Skreślili czy sam odszedł?
Chyba były też inne powody. Być może nie miał czasu na studiowanie. Od 1996 do 1997 r. był zatrudniony na etacie specjalisty ds. eksportu w „Aleksandrze”, firmie należącej do Janusza Aleksandrowicza (znajomy rodziny Rękasa). Ten były superbiznesmen Lubelszczyzny na początku lat dziewięćdziesiątych robił interesy z Davidem Bogatinem, szefem nieistniejącego już Pierwszego Banku Komercyjnego. W firmach Bogatina i Aleksandrowicza pracowali m.in. Andrzej Szpringer, były I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR oraz były szef wywiadu w lubelskiej SB Tadeusz Ozyp. Głównym zadaniem Rękasa było przygotowanie dokumentacji i rozmowy z kontrahentami.
– W kampanii wyborczej 1997 roku kręcił się u nas – wspomina były polityk AWS. – Był nawet brany pod uwagę jako kandydat na posła. Ostatecznie został skreślony z listy. Zaważyła sprawa manifestacji na placu Litewskim oraz jego niejasne odejście z KUL – pamięta ten sam polityk AWS.
Rękas po raz kolejny zaprzecza:
– Sam odszedłem z AWS.
Na tym nie koniec aktywności politycznej. W 1998 roku pojawił się w Forum dla Lublina, które tworzyły m.in. Blok dla Polski oraz Polskie Zrzeszenia Lokatorów. Z ich listy wystartował na radnego miejskiego. Bez powodzenia.
Rok później zapisał się do Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, które następnie przekształciło się w Stronnictwo Narodowe.
– I to jest ta druga moja partia, do której należałem – mówi. Szybko został jej przewodniczącym. Po drodze był jeszcze Klub Inteligencji Katolickiej.
Politolog musi wiedzieć
Jednocześnie udzielał się w organizacjach studenckich. Najbardziej aktywnie w Lidze Akademickiej. Za jego prezesury doszło do skandalu. Latem 2000 roku Liga zaprosiła na uczelnię Ryszarda Gontarza, dziennikarza, który odegrał bardzo dużą rolę w antysemickiej nagonce w 1968 roku.
– Przyszły polityk musi znać stanowiska różnych osób zaangażowanych w historię. A taką osobą z pewnością był Gontarz – tłumaczy, dlaczego zdecydował się go zaprosić na UMCS.
W tym samym roku zaangażował się w kampanię wyborczą ubiegającego się o urząd prezydenta generała Tadeusza Wileckiego. Organizował mu konferencje, spotkania. Kampania nie powiodła się. Generał przepadł w wyborach.
Wkrótce zaczął się pojawiać w siedzibie PSL przy ul. Karłowicza.
– Miał apetyt na poważny stołek w partii. Ale szybko się na nim poznaliśmy i przestał się u nas kręcić – wspominają na Karłowicza.
Obecnie jest członkiem Samoobrony, a także jej radnym wojewódzkim. Z tą partią wiąże swoją przyszłość.
– Chce zająć miejsce dotychczasowego lidera tej partii, czyli posła Józefa Żywca. I niewykluczone, że to mu się uda.
– Na tle tych „chłopskich” polityków, to prawdziwa gwiazda – komentują obserwatorzy lokalnej sceny politycznej.
Wiosną Samoobrona będzie wybierać swoje władze.
– Nie wystartuję na szefa, choć mam nadzieję, że znajdę się w prezydium – zapowiada Rękas.
Specjalista od eksportu
Ma czworo dzieci w wieku od 10 do 6 lat. Żona, była działaczka KPN, którą poznał dziesięć lat temu na wiecu Jana Olszewskiego, nie pracuje.
Z czego, zanim został przewodniczącym sejmiku, utrzymywał rodzinę? Jak pamięcią sięga, miał tylko jedną stałą pracę. Chodzi o firmę Aleksandrowicza. A potem?
– Utrzymywałem się wyłącznie z pisania artykułów. Nigdy nie były to duże pieniądze – przyznaje.
Drukował m.in. w antysemickiej gazetce „Tyko Polska”, ultraprawicowej „Myśli Polskiej”, „Dziś” Mieczysława Rakowskiego, lewicowym „Czasie Lubelskim”, „Zaczynie”. Obecnie jest dziennikarzem „Tygodnika Chełmskiego”.
– Jak można pisać do tak różnych światopoglądowo gazet? Nie widzę żadnych sprzeczności. Tytuł nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze, bym mógł pisać. Uwielbiam to robić.
Pisanie przychodzi z mu łatwością. Ma dobre pióro, choć wiele osób przez niego opisywanych zarzucało mu manipulacje informacjami i nierzetelność dziennikarską. Niektórzy zdecydowali wystąpić na drogę sądową.
– Ile mam obecnie procesów? Chyba trzy... – mówi, ale bez pewności w głosie. Taka niesława nie przeszkodziła mu, by w 2001 roku za publikacje w tygodniku „Czas” otrzymać nagrodę młodych dziennikarzy.
Ale lubi pisać nie tylko do gazet, także do sądów. W czasie ostatniej kampanii wyborczej metropolita lubelski zakwestionował prawdziwość wypowiedzi przypisywanej przez Samoobronę Ojcu Świętemu. Chodzi o zdanie: „Samoobrona jest biczem bożym na to co się dzieje w Polsce. Nie zmarnujcie tej szansy”, które pojawiło się na ulotkach wyborczych tej partii. Lokalna Samoobrona chciała sprawę wyjaśnić na drodze sądowej. Pozew przeciwko arcybiskupowi przygotował Rękas. Po interwencji Andrzeja Leppera do procesu ostatecznie nie doszło.
Jakie ma pan poglądy?
– pytam na zakończenie naszego spotkania.
– O to samo kiedyś zapytał mnie Rakowski. Odpowiedziałem, że zdroworozsądkowe.


Katarzyna Lewandowska
23. Stycznia 2003 11:21


I co sie ludziom dziwic ,ze mysla o polityce i politykach co mysla :lol:
 
 
Lipa-Lipek-Lipowski
Gość
Wysłany: Nie 26 Sty, 2003 06:42   

W miejsce &#8211 wstawcie myslnik (- ) i bedzie cacy .
 
 
Emigrant
szef klubu parlamentarnego

Dołączył: 25 Sty 2003
Posty: 1431
Wysłany: Nie 26 Sty, 2003 17:48   

Tom, to chyba dobra zamiana? Jeżeli w tej szkole będą wybierać patrona demokratycznie, to pewnie większość uczniów, która zna teksty Konopnickiej, zagłosuje raczej na Schumana. Ja, chociaż nie jestem zagorzałym fanem UE, też bym w takiej sytuacji na niego zagłosował...
 
 
tom ash
[Usunięty]

Wysłany: Nie 26 Sty, 2003 18:11   

123
Ostatnio zmieniony przez tom ash Wto 18 Wrz, 2007 18:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
TLMaxwell 
Sprzątacz Tego Forum!


Wiek: 99
Dołączył: 30 Gru 2002
Posty: 2680
Skąd: Rodowite Mazowsze
Wysłany: Pon 27 Sty, 2003 16:15   Świadomość polityczna

Tak trochę z boku.
O stanie świadomości naszego społeczeństwa świadczy fakt, że lubuje się w wybieraniu kłamców, kiczowników (od kiczu) i smierdzących blichtrem gówniarzy, którym słoma z butów wystaje.
Patrz:
1) prezydent
2) premier
3) skład parlamentu
4) nasz słynny reprezentant na festiwal Eurowizji.
No cóż, jakie elity takie społeczeństwo....
 
 
SOAD
szef organizacji powiatowej

Dołączył: 08 Sty 2003
Posty: 205
Wysłany: Pon 27 Sty, 2003 23:38   

Do powyższych, dodałbym jeszcze jeden punkt, kto wie czy nie najważniejszy: praktycznie całkowite oderwanie "elit" politycznych od swojego "zaplecza", czyli wyborców. Gros demosu jest zdania: wszyscy politycy to banda złodziei, aferzystów etc., nieważne więc czy głosuję na zawodnika X, Y, czy Z i tak to nic nie zmieni. Gwoli ścisłości, sami zainteresowani nie kwapią się raczej, by ten swój wizerunek poprawić. Taki ustrój; tłuszcza potrzebna jest tylko raz na jakiś czas z okazji wyborów.
Jak to ładnie ujął RAZ: "Jeśli się robi wybory w chlewie, to nikogo nie powinno dziwić, że wybrana została świnia, a nie orzeł".

Z drugiej strony, brak zainteresowania się polityką, lub brak zdecydowanych preferencji wyborczych działa na niekorzyść samych wyborców. "Ja nie interesuję się polityką" - dość często spotykana formuła. W porządku, tylko potem do kogo masz pretensję, że lejesz do baku "bio", płacisz podatek od lokaty bankowej, płacisz horrendalne ceny (akcyza + podatki). Tak to już jest - polityka wchodzi w ubłoconych butach do naszego życia. To co "wybrańcy narodu" spłodzą (często ad hoc), a co szumnie zwie się prawem lub ustawami (pewnie przez przypadek, albo przez przeoczenie), jest nierozerwalnie skoligacone z naszymi codziennymi sprawami.
 
 
TLMaxwell 
Sprzątacz Tego Forum!


Wiek: 99
Dołączył: 30 Gru 2002
Posty: 2680
Skąd: Rodowite Mazowsze
Wysłany: Wto 28 Sty, 2003 08:47   Świadomość polityczna

SOAD-zie masz sporo racji. Tylko, że....
1) z tym oderwaniem "elit" od społeczeństwa byłbym bardziej ostrożny. Tak się składa, że mój znajomy został wybrany na radnego w średniej wielkości mieście (ok. 60 tys. mieszkańców). Do wyboru to był bardzo fajny człowiek, jak to się mówi "i do wypitki i do wybitki". A teraz - "no wiesz, ja nic nie mogę zrobić, są pewne układy, ja mam związane ręce, nie mogę się spotkać bo mam biznes lunch z marszałkiem wojewówdztwa (prezydentem miasta, wiceministrem, delegacją mera z Holandii, Szwecji itp.). No cóż władza, nawet skromna zmienia czlowieka. Podejrzewam, że gdy skończy się jego kadencja znów będzie normalnym człowiekiem.
2) Skąd się biorą "elity". Przecież nie spadają z nieba. Oni wyrastali w podobnym środowisku co reszta społeczeństwa. Za komuny chodzili do tych samych szkół (teraz mogą do prywatnych), bawili się na tych samych podwórkach, słuchali tej samej muzyki (nadawanej przez program 3 PR). Można by tak dalej i dalej....
3) Myślę więc, że chore elity, to rezultach choroby, która trawi nasze społeczeństwo. Jaka to choroba. Nazywa się różnie:
- chamstwo
- krętactwo
- oszustwo
- tumiwisizm
- olewactwo
- lenistwo
- cwaniactwo.
No te wszystkie w/wymienione choroby choruje społeczeństwo. Na pociechę trzeba stwierdzić, że większość społeczeństw zachodnich również na większośc tych chorób choruje. No, ale cóż marna to pociecha.
 
 
SOAD
szef organizacji powiatowej

Dołączył: 08 Sty 2003
Posty: 205
Wysłany: Wto 28 Sty, 2003 21:32   

Poruszyłeś dość istotny problem. Wybrańcy pochodzący z ludu, gdy już dzięki miłościwie nam panującemu ustrojowi, dostąpią laurów sprawowania władzy, stają się niejako trybikiem systemu. Jak sam pisałeś (posługując się przykładem), są pewne układy, powiązania, partykularne interesy. Będąc częścią takiego systemu (praktycznie z założenia służącego jedynie zdobyciu i utrzymaniu władzy), realizują więc interesy mniejszej, bądź większej grupy (rodzina, znajomi, frakcja, partia). Jak się dokładnie przyjrzeć poczynaniom "elit", od zwykłych samorządowych wyrobników, aż do najwyższych urzędów państwowych, proceder ten bujnie rozkwita. Rzecz ma się też bardzo dobrze z racji tego, że sami politycy uchwalają przepisy prawne (prawników lepiej nie dopuszczać, po co nam w RP druga Japonia, a ponadto mogą stworzyć ustawy, o zgrozo, jasne i przejrzyste).
Zapisy takie to swoiste potworki legislacyjne, ale spełniają ważny cel: tak zagmatwać i skomplikować przepisy, by to, co należne trafiało do rąk wybranych, jednocześnie umożliwiając dodatkowe dochody (nieopodatkowane!), w postaci tzw. dowodów wdzięczności. Za dowód takich manewrów niech posłuży choćby nasze prawo podatkowe, opisywane kiedyś (dość zresztą pobieżnie) przez NP. Lex est, quod notamus.

Do wymienionych chorób współczesnego Polaka można jeszcze parę dołożyć. Równie kuriozalne jest podejście ogółu do władzy. Z jednej strony polityków opisuje się jako złodziei etc. (pisałem o tym wcześniej), a z drugiej osoby, które po zakończeniu swojej służby w organach systemu "niczego się nie dorobiły", traktowane są jako nieudacznicy, frajerzy etc.
Z jednej strony polityka traktowana jest więc jedynie jako narzędzie do osiągnięcia prywatnych korzyści, z drugiej stanowi rodzaj pogardzanej profesji, choć przynoszącej profity.

Może jestem staroświecki, ale gdzie się podział etos Władzy służącej państwu i narodowi?
Może oczywistości w rodzaju: SALUS REI PUBLICAE SUPREMA LEX ESTO pozostaną już tylko domeną łacińskich sentencji?
 
 
Edwill 
PREMIER


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 3194
Skąd: czasami sam nie wiem...
Wysłany: Pią 29 Sty, 2010 16:48   Off topic

Dotychczas nie zadawałem sobie trudu zapoznania się z intrygującym mnie słowem szkokfisz i chyba dlatego ten dział omijałem. Dlatego cofnęłem się do samego początku tego działu sprzed siedmiu lat i tu NIC.

W końcu sprawdziłem w kilku słownikach, również w internetowych i jedynie znalazłem sztokfisz:
Cytat:
Sztokfisz ze szczupaka (po czesku):Przetnij szczupaka i powieś go w dymie, aż się uwędzi w ciągu dwóch lub trzech dni. Zdejmij, posiekaj na kawałki i wymyj do czysta. Potem włóż do wody i zagotuj. Rozbierz go do czysta, drobno, wybierz ości, weź czystej śmietany, wbij do niej jajka, podgrzej to i dodaj potem ów sztokfisz, i gotuj, a kiedy będzie gotowy, jedz panie Świątku! Pamiętaj dodać kawałek masła, kiedy gotować się będzie w garnku lub w kociołku.

Wynika z tego, że ktoś z założycieli forum zna trochę język czeski, ale po co odstraszać nieCzechów? :lol:
_________________
„Mam moralny obowiązek zajmować się tą sprawą, dlatego że dotyczy ona mojego brata, mojej bratowej, moich przyjaciół >>> którzy byli moimi rodakami, obywatelami polskimi, którzy zginęli w tej >>> dziwnej katastrofie” - J. Kaczyński
 
     
Edwill 
PREMIER


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 3194
Skąd: czasami sam nie wiem...
Wysłany: Pią 29 Sty, 2010 17:09   Off topic

Lemat - też jest nadal zagadką.
_________________
„Mam moralny obowiązek zajmować się tą sprawą, dlatego że dotyczy ona mojego brata, mojej bratowej, moich przyjaciół >>> którzy byli moimi rodakami, obywatelami polskimi, którzy zginęli w tej >>> dziwnej katastrofie” - J. Kaczyński
Ostatnio zmieniony przez Edwill Pią 29 Sty, 2010 18:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Hegemon 
Beczkowóz


Wiek: 34
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 10683
Skąd: z głupia frant
Wysłany: Pią 29 Sty, 2010 17:24   

Już wyjaśniam:

1) Tytuł niniejszego subforum jest autorstwa Jarla samego (niech Jego dorsze & sztokfisze, etc., etc.) i jako taki przyjęty być musi bez dyskusji

pomocniczo:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Sztokfisz
http://en.wikipedia.org/wiki/Stockfish
http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3923010
http://www.slownik-online...5E800488ED6.php
http://pl.wikipedia.org/wiki/Surstr%C3%B6mming
http://en.wikipedia.org/wiki/Surstr%C3%B6mming

2) Lemat jest to twierdzenie pomocnicze, przydatne przy dowodzeniu twierdzenia bardziej złożonego.
_________________
And though dark is the highway
and the peak's distance breaks my heart,
for I never shall see it, still I play my part
 
     
Gustaryk 
szef organizacji powiatowej


Wiek: 25
Dołączył: 27 Wrz 2008
Posty: 279
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 30 Sty, 2010 17:16   

Edwill napisał/a:
Spokojnie Kolego, tu nie Dziki Zachód z samosądami i lynczowaniem.

Nie? To dziwne, byłem przekonany, że jednak jesteśmy z kamerą wśród Dzikich :neutral:

Koledze więcej luzu trza, rzeczony cytat pochodzi z sitcomu.
 
     
Edwill 
PREMIER


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 3194
Skąd: czasami sam nie wiem...
Wysłany: Sob 30 Sty, 2010 17:36   

Gustaryk napisał/a:
Wszystko fajnie, ale "Sztokfisze" to nie to "Skokfisze (skok po rybę? )", jak sugeruje nazwa działu

Za jaja i na latarnię!

Spodobała mi się Twoja reakcja i odpisałem Ci z wielkim uśmiechem. Myślę że żartujesz, bo mamy chyba podobne poczucie humoru i luzu nam nie brakuje, Kolego.

P.S. The term situation comedy or sitcom was adopted to distinguish them from other comedy formats such as sketch comedy, or stand-up comedy.
_________________
„Mam moralny obowiązek zajmować się tą sprawą, dlatego że dotyczy ona mojego brata, mojej bratowej, moich przyjaciół >>> którzy byli moimi rodakami, obywatelami polskimi, którzy zginęli w tej >>> dziwnej katastrofie” - J. Kaczyński
 
     
Gustaryk 
szef organizacji powiatowej


Wiek: 25
Dołączył: 27 Wrz 2008
Posty: 279
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 30 Sty, 2010 19:52   

A to przepraszam, zaistniało z mojej strony qui pro quo.
 
     
Edwill 
PREMIER


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 3194
Skąd: czasami sam nie wiem...
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 01:14   

Nasze nieporozumienie zostało wyjaśnione. :grin:

Masz rację mówiąc o zdziczeniu znacznej części rodaków, a szczególnie widoczne w opiniotwórczych elitach i politykach.

Wracając do szkokfisz w tytule subforum czytanym tysiące razy przez wszystkich forumowiczów, nie jest to dziwne, że nikt przez 7 lat nie zauważył błędu :?: :shock:
_________________
„Mam moralny obowiązek zajmować się tą sprawą, dlatego że dotyczy ona mojego brata, mojej bratowej, moich przyjaciół >>> którzy byli moimi rodakami, obywatelami polskimi, którzy zginęli w tej >>> dziwnej katastrofie” - J. Kaczyński
 
     
Gustaryk 
szef organizacji powiatowej


Wiek: 25
Dołączył: 27 Wrz 2008
Posty: 279
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 01:47   

Edwill napisał/a:
Wracając do szkokfisz w tytule subforum czytanym tysiące razy przez wszystkich forumowiczów, nie jest to dziwne, że nikt przez 7 lat nie zauważył błędu :?: :shock:

To jest zabawne, ale dokładnie przedwczoraj (29.01.2010) zastanawiałem się jaką karmę kupić dla moich czworonożnych przyjaciół. Wybór był pomiędzy karmą z łososiem lub dorszem. Szukałem informacji o tych rybach (która jest bardziej zdrowotna :mrgreen: ) i przy dorszu natknąłem się właśnie na termin "sztokfisz", lecz zupełnie nie skojarzyłem tego z IVRP i błędem w pisowni :)

Vot zdes': http://www.fish4dogs.pl/sklep/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dorsz_atlantycki
 
     
Edwill 
PREMIER


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 3194
Skąd: czasami sam nie wiem...
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 14:43   

Ironią losu jeden błąd w tytule poważnego subforum spowodował zejście dyskusji na ryby, a potem... "na psy". :wink:
_________________
„Mam moralny obowiązek zajmować się tą sprawą, dlatego że dotyczy ona mojego brata, mojej bratowej, moich przyjaciół >>> którzy byli moimi rodakami, obywatelami polskimi, którzy zginęli w tej >>> dziwnej katastrofie” - J. Kaczyński
 
     
Hegemon 
Beczkowóz


Wiek: 34
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 10683
Skąd: z głupia frant
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 14:52   

Jeszcze raz, z całą mocą muszę podkreślić: w nazwie niniejszego subforum NIE ma błędu, gdyżalbowiem pisownia jego wynika z suwerennej decyzji Jarla (niech Jego dorsze & sztokfisze, etc., etc.)
_________________
And though dark is the highway
and the peak's distance breaks my heart,
for I never shall see it, still I play my part
 
     
Edwill 
PREMIER


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 3194
Skąd: czasami sam nie wiem...
Wysłany: Pon 01 Lut, 2010 14:18   

Wybacz Drogi Hegemonie, ale trudno mi wypowiedzieć Amen. Twoja wypowiedź wydaje mi się hmm, hmm... sofizmatem podpartym lematem, lub coś w tym sensie.

Zauważyłem... w końcu, że b. JARL, na skutek popularnie stosowanej wśród rodaków metamorfozy, jest szanownym ZGREDem. Gustaryk i ja, a z pewnością nie tylko my, będziemy b. wdzięczni za krótkie wyjaśnienie ZGREDa - co było jego intencją używania tego *** szkokfisz? I'm just dying of curiosity - umieram z ciekawości, mając ubaw przy okazji.
_________________
„Mam moralny obowiązek zajmować się tą sprawą, dlatego że dotyczy ona mojego brata, mojej bratowej, moich przyjaciół >>> którzy byli moimi rodakami, obywatelami polskimi, którzy zginęli w tej >>> dziwnej katastrofie” - J. Kaczyński
 
     
Hegemon 
Beczkowóz


Wiek: 34
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 10683
Skąd: z głupia frant
Wysłany: Pon 01 Lut, 2010 14:29   

Sęk w tym, że orzeczenia Jarla (niech Jego dorsze, etc., etc.) są ostateczne i nie podlegają zaskarżeniu ani dyskusji. Szkokfisze były, są, będą i basta.
_________________
And though dark is the highway
and the peak's distance breaks my heart,
for I never shall see it, still I play my part
 
     
Edwill 
PREMIER


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 3194
Skąd: czasami sam nie wiem...
Wysłany: Pon 01 Lut, 2010 17:48   

Wobec takiego dogmatu nie pozostaje mi nic innego jak tylko wrzasnąć: AMEN! :mrgreen:
_________________
„Mam moralny obowiązek zajmować się tą sprawą, dlatego że dotyczy ona mojego brata, mojej bratowej, moich przyjaciół >>> którzy byli moimi rodakami, obywatelami polskimi, którzy zginęli w tej >>> dziwnej katastrofie” - J. Kaczyński
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 10